Witold Płóciennik zaginął 29 sierpnia w Lubniewicach. Znany operator przebywał nad jeziorem Lubiąż, gdzie odpoczywał. Po weekendzie miał pojechać do matki do Zielonej Góry, ale nie dotarł na miejsce. Jego zaginięcie zgłosił zaniepokojony syn mężczyzny.
WIDEOZagadkowa śmierć 44-letniego aktora. Są trzy wersje zdarzeń
31 sierpnia policjanci znaleźli samochód operatora. Rozpoczęto szeroko zakrojone działania poszukiwawcze. W czwartek wieczorem (3 września) policja znalazła ciało mężczyzny.
Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, na ciele Witolda Płóciennika nie było żadnych widocznych obrażeń. Wstępne ustalenia wskazują, że do zgonu mogło dojść z przyczyn naturalnych.
Prokuratura nie potwierdza, ale też nie zaprzecza tym doniesieniom. Prok. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim przyznaje, że nic nie wskazuje na razie na to, aby śmierć Witolda Płóciennika miała charakter kryminalny.
Okoliczności i miejsce znalezienia zwłok nie wskazują w sposób bezpośredni na kryminalny charakter zdarzenia - mówi o2.pl prok. Wojciechowska-Grześkowiak.
Prokuratura czeka teraz na termin sekcji zwłok mężczyzny, która może potwierdzić wstępne ustalenia w sprawie okoliczności śmierci operatora.
Przypomnijmy, że Witold Płóciennik był znanym i niezwykle cenionym operatorem filmowym. Urodzony w Zielonej Górze filmowiec był autorem zdjęć do takich produkcji jak "Klangor", "Wymyk" czy "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Za ten ostatni film otrzymał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zmarł w wieku 56 lat.