Smutne wieści ze szpitala. Nie żyje potrącony pieszy. Rodzina apeluje

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek 20 sierpnia w Katowicach. 64-letni mężczyzna, który przyjechał z Myszkowa na badania do Górnośląskiego Centrum Onkologii, został potrącony przez samochód osobowy. Początkowo jego bliscy nie wiedzieli dokładnie, jak doszło do zdarzenia. Dziś wiadomo już, że mężczyzna zmarł.

DAREK11
radiowóz, polska, policja, sygnalizator, dach, korek, ruch, drogowy, wieczór, noc, ciemno, mokro, mandat, kara, alarmowo, na sygnale, po deszczu, samochód, niebieskie, pomoc, na ulicy, policjantka, kamizelka, odblaskowa, blokada, ulicy, prewencja, policjant, covid-19, patrol nocny, miasto, regulacja ruchem, drogówka, gliny, czerwone, zdarzenie, stop, aresztowaniePrzyjechał na badania. Został potrącony niedaleko szpitala
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | DAREK11
Danuta Pałęga

Jak podaje katowice24.info, pan Leszek podróżował pociągiem, a następnie kierował się pieszo w stronę szpitala. Z dworca PKP najkrótsza droga prowadziła przez ul. Mikołowską i dalej ul. Kozielską. To właśnie tam, niedaleko bramy głównej cmentarza żydowskiego, doszło do potrącenia.

Było przed godz. 10. 73-letnia kierująca Renault wykonywała manewr cofania podczas parkowania równoległego. W pewnym momencie samochód uderzył w przechodzącego 64-latka. Mężczyzna został ciężko ranny.

Pieszy trafił do szpitala. Dwa dni później zmarł

Pan Leszek nie zginął na miejscu. W stanie krytycznym został przewieziony do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Niestety, ich wysiłki nie przyniosły rezultatu. 64-latek zmarł w sobotę, dwa dni po wypadku.

Dokładny przebieg zdarzenia wciąż jest wyjaśniany. Nie wiadomo również, co było bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny.

Cały czas trwają czynności w tej sprawie. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok. Jeszcze nie wiemy nawet, jaka była bezpośrednia przyczyna śmierci mężczyzny – przekazał podkom. Dominik Michalik, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, cytowany przez katowice24.info.

Śledczy ustalają między innymi, w jakich dokładnie okolicznościach doszło do potrącenia i jaki był przebieg manewru wykonywanego przez kierującą.

Rodzina chce poznać prawdę

Bliscy 64-latka wciąż próbują odtworzyć ostatnie chwile jego życia. Jak mówi córka mężczyzny, rodzina początkowo otrzymywała niewiele informacji na temat wypadku.

Lekarze walczyli o jego życie, ale nie udało się go uratować. Odszedł w spokoju. Nie mamy zbyt wielu informacji o wypadku. Dostaliśmy lakoniczną informację o zdarzeniu, że tatę potrącił samochód, najpierw na jakimś bocznym parkingu, potem że na ulicy – relacjonuje pani Martyna.

Rodzina zamierza złożyć wniosek o dostęp do akt sprawy. Podkreśla jednocześnie, że nie chce przesądzać o odpowiedzialności żadnej ze stron.

Nie osądzam nikogo, tym bardziej nie oczekuję "więzienia" dla sprawcy. Chcemy tylko zrozumieć, jak do tego doszło, bo jest ból i cierpienie, że tak można nagle zginąć – mówi córka 64-latka.

Policja i rodzina apelują do świadków

Rodzina pana Leszka zwraca się z apelem do osób, które mogły widzieć moment potrącenia lub posiadają informacje mogące pomóc w ustaleniu jego przebiegu.

Jak podaje katowice24.info, bliscy chcą przede wszystkim poznać pełny obraz wydarzeń i dowiedzieć się, co dokładnie wydarzyło się na ul. Kozielskiej. Każda informacja może mieć znaczenie dla prowadzonego postępowania.

Osoby, które były świadkami wypadku, mogą przekazać informacje policji. Mogą również skontaktować się z naszą redakcją. Szczególnie istotne mogą być relacje osób, które znajdowały się w pobliżu miejsca zdarzenia 20 sierpnia przed godz. 10.

Wybrane dla Ciebie