Były polityk niemieckiej Lewicy, a obecnie członek lokalnego ugrupowania "Die Mannheimer", Julien Ferrat zapowiedział organizację imprezy swingerskiej w ratuszu w Mannheim - donosi dziennik "Bild". Jak przekonuje, budynek jest idealnym miejscem na takie wydarzenie, ponieważ "ratusz jest położony w centrum".
Ferrat twierdzi, że w regulaminie obiektu ani w lokalnych przepisach nie ma zapisów, które wprost zakazywałyby organizacji tego typu imprez. Zapowiedział również, że jeśli władze odmówią zgody, będzie walczył o swoje prawa "aż do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego".
Według polityka cała akcja ma być formą promocji miasta. Jego zdaniem stworzenie z Mannheim "raju dla naturystów i swingersów" mogłoby przynosić lokalnej gospodarce milionowe dochody każdego roku. Organizacja imprezy ma zwrócić uwagę właśnie na ten pomysł.
Kontrowersyjne pomysły niemieckiego polityka
To nie pierwszy raz, gdy Ferrat wywołuje kontrowersje. W ubiegłym roku zorganizował wyjazd do francuskiego Cap d’Agde, jednego z najbardziej znanych ośrodków swingerskich w Europie. Po powrocie mówił: "Większość wykładów odbywała się na plaży naturystów (...), gdzie 'Sex on the Beach' jest traktowane dosłownie."
"Bild" podkreśla, że 35-latek od lat wzbudza emocje także swoją działalnością polityczną i artystyczną. Ogólnokrajowy rozgłos przyniosły mu kontrowersyjne teledyski rapowe, za które został oficjalnie upomniany przez radę miasta. Po opublikowaniu utworu wymierzonego w burmistrza Mannheim Petera Kurza został skierowany do prac społecznych w domu opieki. Nagrania zostały później usunięte z sieci.
Poza kontrowersjami Ferrat stara się promować także inne aspekty swojej działalności politycznej m.in. poparcie dla niższych czynszów, poprawy bezpieczeństwa i lepszej opieki zdrowotnej. W przeszłości prowadził także kampanię pod hasłem "Pełna przejrzystość", wykorzystując nagie zdjęcie jako element promocji swojej aktywności publicznej.
Co ciekawe, informacje o inicjatywie w Manheim pojawiły się kilka dni po głośnym skandalu w Radomiu, gdzie para urzędników uprawiała seks w trakcie pracy w budynku urzędu. Zostali zwolnieni. Czyżby Niemcy wzorowali się na polskim przykładzie?