Szef McDonald's i kęs Big Archa. Nagranie wywołało burzę w sieci
Filmik zamieszczony na platformie X, w którym prezes McDonald’s, Chris Kempczinski, degustuje nowego burgera Big Archa, w krótkim czasie stał się internetowym viralem. Wiemy, co mężczyźnie zarzucili użytkownicy sieci.
Najważniejsze informacje
- Wideo z degustacją burgera Big Arch przez prezesa McDonald's obiegło media społecznościowe.
- Użytkownicy krytykują niepewność i język korporacyjny w nagraniu.
- Big Arch ma ponad 1 tys. kalorii i od 3 marca br. trafił do sprzedaży w USA po sukcesie w Kanadzie i Europie.
Big Arch, jak czytamy na stronie McDonald's, to kanapka z podwójnym mięsem wołowym, potrójnym serem topionym, sałatą, cebulą, ogórkami i specjalnym sosem. Co ciekawe, jedna porcja liczy ponad 1 tys. kalorii, czyli mniej więcej tyle, ile zawiera cały zestaw Big Mac z frytkami i colą.
O sprawie viralowego wideo piszą zagraniczne media, w tym "The Guardian". Szef McDonald's, Chris Kempczinski, nagrał krótką degustację nowej kanapki tej sieci. Pokazał do kamery, jak pałaszuje sporych rozmiarów Big Archa. W ten sposób mężczyzna chciał podkreślić wiarygodność swojej firmy. Niestety, spotkał się ze zgoła odwrotnym efektem. Został mocno wypunktowany przez internautów.
Szef McDonald's i kęs Big Archa. Nagranie wywołało burzę w sieci
Na nagraniu Chris Kempczinski, szef McDonald's, zapowiada skosztowanie Big Archa, którego - jak sam twierdzi - "uwielbia". „Kocham ten produkt. Zrobię degustację” – mówi do kamery. Chwilę później długo przygląda się kanapce i z lekką bezradnością przyznaje, że „nie wie, jak się do niej zabrać, gdyż ma ona tyle różnych rzeczy w sobie”. Ostatecznie odgryza bardzo mały kęs i prezentuje burgera do obiektywu.
To właśnie ten moment uruchomił sporą falę krytyki. Zdaniem widzów, o czym pisze "The Guardian", Kempczinski wyglądał na kogoś, kto nie czuje się do końca swobodnie z menu własnej firmy.
W komentarzach pod wideo dominowały kpiny i dystans do całej sceny. "The Guardian" zacytował wybrane wpisy użytkowników: „Aura gościa krzyczy: sałatka z jarmużu” – napisał jeden z użytkowników. Inny dodał: „To był najmniejszy pierwszy kęs, jaki w życiu widziałem”. Pojawiały się też uwagi o mimice i dystansie: „patrzy na burgera, jakby się go bał”. Szczególnie wytykano określenie „produkt” (jakiego prezes użył) zamiast „jedzenie”: „Przeraża mnie, gdy ktoś nazywa jedzenie produktem” – skomentował internauta.