Alixe Galatis, mama trójki dzieci, opisała, że do zdarzenia doszło 26 czerwca w sklepie Tesco w hrabstwie Essex w południowo-wschodniej Anglii. Tego dnia w Wielkiej Brytanii panowały bardzo wysokie temperatury dochodzące nawet do 37 stopni Celsjusza.
Kobieta przekazała, że przyjechała na zakupy z dziećmi. Przy wejściu do sklepu kobieta została zatrzymana przez ochroniarza. - Nie wolno wam tu wchodzić - powiedział do mnie. Powiedziałam: Dlaczego nie? Odpowiedział: - Nie możesz tu wejść w tym topie, bo jest wiązany z tyłu. Ktoś może rozwiązać pani bluzkę - relacjonuje "New York Post".
Galatis opisywała, że poczuła się zdezorientowana, a dzieci miały być zaskoczone sytuacją. Kobieta spytała, czy może sobie kupić bluzkę w sklepie, ale ochroniarz nie zgodził się. W samochodzie miała tylko gruby sweter, który nie wchodził w grę w ten dzień - opisuje 31-latka. Zarzuciła go w końcu na ramiona.
Zrobiliśmy zakupy. Kiedy wychodziłam, ochroniarz patrzył, jak wychodzę. Patrzył na mnie z taką pogardą i tylko kręcił głową. Byłam kompletnie zszokowana - cytuje jej słowa "NY Post".
Galatis poinformowała, że złożyła skargę do Tesco i nie planuje już robić tam zakupów. Zwracała też uwagę, że wcześniej zdarzało jej się wchodzić do sklepu w stroju sportowym i nikt jej nie zatrzymywał.
Rzecznik Tesco odniósł się do sprawy w oświadczeniu cytowanym przez NYPost: - Bardzo nam przykro z powodu tego doświadczenia. Chcemy, aby wszyscy czuli się mile widziani w naszych sklepach i to nie powinno się wydarzyć - przekazał.