Taki widok w rurociągu. Nawet 200 sztuk. "To nie nasze"
Niemałe poruszenie w sieci wywołała informacja przekazana przez Wodociągi Kępińskie. Ujawniono, że... rurociąg został zapchany przez pączki. Pojawiły się sugestie, że za wszystkim może stać lokalna cukiernia. Teraz głos zabrał jej przedstawiciel.
Wodociągi Kępińskie (woj. wielkopolskie) przekazały na Facebooku, że tłusty czwartek dotarł nawet do przepompowni w miejscowości Słupia pod Kępnem, gdzie doszło do zatkania rurociągu przez pączki.
Podkreślono, że "kanalizacja nie jest miejscem na odpady spożywcze, a takie sytuacje mogą powodować poważne awarie".
Początkowo wpis opatrzono również "pozdrowieniami dla cukierników ze Słupi". Lokalna cukiernia szybko jednak odpadła te oskarżenia. Nieco później "Fakt" dotarł do jej przedstawiciela.
To nie nasze pączki. Byłem dzisiaj na miejscu, widziałem te pączki razem z prezesem wodociągów. Wodociągi Kępińskie wycofały się z tego pomówienia - powiedział Antoni Jendra, współwłaściciel Cukierni Słupia pod Kępnem.
"Może ktoś chciał nam zrobić na złość"
Podkreślił też, że jego cukiernia nie miałaby żadnego powodu, by wyrzucać pączki do kanalizacji. - Mamy kontener na odpady. Jakbyśmy mieli jakieś zwroty czy nieudane wypieki, trafiłyby do worka i do kontenera. Poza tym te pączki były nietypowe, mniejsze niż nasze - stwierdził Jendra.
Cukiernik ujawnił, że w rurociągu mogło być około 150-200 nieupieczonych pączków. - Nie potrafię powiedzieć, kto to zrobił. Może jakiś większy sklep w pobliżu, który ma do wypiekania wyroby? Może ktoś chciał nam zrobić na złość - dodał, cytowany przez "Fakt".