Najważniejsze informacje
- Sąd w Bielsku-Białej zajmie się sprawą taksówkarza oskarżonego o naruszenie wolności seksualnej klientki.
- Do zdarzenia doszło w październiku 2025 r., a sprawca został zatrzymany dopiero w maju 2026 r.
- Oskarżonemu grozi do ośmiu lat więzienia; postawiono mu też zarzut kradzieży.
Przebieg zdarzenia z października: szczegóły sprawy
Śledczy badają sprawę 49-letniego kierowcy, który nie był znany poszkodowanej kobiecie. 18 października minionego roku ofiara wsiadła do niezidentyfikowanej taksówki, która nie miała widocznych oznaczeń żadnej korporacji. W trakcie przewozu kierowca miał dopuścić się naruszenia wolności seksualnej, wykorzystując bezbronność pasażerki.
Rzeczniczka bielskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Moś-Brachowska wyjaśniła, że kobieta jeszcze tego samego dnia wieczorem zgłosiła sprawę policji. Miała trudności z identyfikacją sprawcy — potrafiła podać jedynie kolor i typ pojazdu, którym był minivan. Policjanci rozpoczęli poszukiwania na podstawie tego opisu.
Policja zatrzymała podejrzanego po kilku miesiącach
Jak podaje PAP, po kilku miesiącach dochodzenia, funkcjonariusze zdołali zatrzymać podejrzanego dopiero w połowie maja 2026 r. Po zatrzymaniu mężczyzna usłyszał zarzuty i został oddany pod dozór policji. Dodatkowo objęto go zakazem prowadzenia działalności związanej z przewozem osób do momentu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
W trakcie ustaleń okazało się, że nie był to jedyny konflikt mężczyzny z prawem. Z akt śledczych wynika, że już wcześniej miał na swoim koncie inne przewinienia.
Kolejny konflikt z prawem: zarzut kradzieży
Śledczy ujawnili, że w czerwcu, kilka tygodni po postawieniu pierwszych zarzutów, 49-latek miał dopuścić się zuchwałej kradzieży w jednym ze sklepów. Tym razem wartość skradzionego mienia przekroczyła 680 zł. Zarzut ten również objęto aktem oskarżenia, który trafił do sądu rejonowego w Bielsku-Białej.
Oskarżony może trafić do więzienia na osiem lat
Jak przekazała przedstawicielka prokuratury, mężczyzna był już wcześniej karany. W obecnej sytuacji grozi mu nawet osiem lat pozbawienia wolności. Ostateczną decyzję co do jego winy oraz wymiaru ewentualnej kary podejmie bielski sąd rejonowy. Sprawa budzi duże zainteresowanie lokalnej społeczności ze względu na charakter przestępstw i wcześniejszą karalność oskarżonego.