Tragedia w kilka sekund. 48-latek zginął po uderzeniu w krzyż

W piątek rano w Lutczy (woj. podkarpackie) 48-letni motocyklista jadący hondą zjechał z jezdni i uderzył w przydrożny krzyż. Jak podaje portal Rzeszów News, mężczyznę w ciężkim stanie przetransportowano śmigłowcem LPR do szpitala w Rzeszowie, gdzie zmarł mimo udzielonej pomocy.

karetka, pogotowie, ambulans, lekarz, ratunek, ratownik, ratownictwo, medyczne, pomoc, covid, koronawirus, kostium, maska, covid-19, pacjent, szpital, polska, chory, szczepienie, nfz, wypadekTragedia w kilka sekund. 48-latek zginął po uderzeniu w krzyż (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak podaje rzeszow-news.pl, do wypadku doszło 5 czerwca ok. godz. 9:00 na drodze powiatowej nr 1935 w miejscowości Lutcza w powiecie strzyżowskim. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratury, a odcinek trasy całkowicie zamknięto na czas czynności.

Początkowe ustalenia wskazują, że kierujący motocyklem 48-latek stracił panowanie nad maszyną na łuku drogi, zjechał na przeciwległy pas, a następnie całkowicie opuścił jezdnię. Jego motocykl z impetem uderzył w metalowy krzyż stojący przy drodze.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że 48-letni kierujący motocyklem marki Honda, jadąc po łuku drogi, z nieustalonych dotąd przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Jednoślad całkowicie opuścił jezdnię i uderzył w znajdujący się przy drodze krzyż - mówił mł. asp. Daniel Czapczyński, oficer prasowy Komendanta Policji w Strzyżowie w rozmowie z Rzeszów News.

Tragedia w kilka sekund. 48-latek zginął po uderzeniu w krzyż

Zgodnie z informacjami rzeszow-news.pl, motocyklista doznał poważnych, wielonarządowych obrażeń. Ze względu na krytyczny stan poszkodowanego na miejsce zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował 48-latka do szpitala miejskiego w Rzeszowie przy ul. Lwowskiej.

Niestety, lekarzom nie udało się uratować życia motocyklisty. Poszkodowany zmarł. Policja nadal wyjaśnia przyczyny i dokładny przebieg tragicznego zdarzenia.

Jak zaznaczył w rozmowie z Rzeszów News mł. asp. Czapczyński, droga ta jest obecnie znacznie bardziej obciążona ruchem niż jeszcze jakiś czas temu. Kierowcy coraz częściej wybierają ją jako alternatywną trasę, omijając odcinkowy pomiar prędkości. Według funkcjonariusza może to prowadzić do wzrostu zagrożenia na tym wymagającym - pełnym łuków i zakrętów - odcinku.

Wybrane dla Ciebie