Trump wycofuje siły z Niemiec. Alarm w NATO
Plan rozmieszczenia w Niemczech amerykańskich pocisków dalekiego zasięgu w praktyce upadł po decyzji Donalda Trumpa o wycofaniu części wojsk USA. Jak opisuje Politico, Berlin i sojusznicy z NATO zostają z problemem, którego nie da się szybko zastąpić europejskimi systemami.
Najważniejsze informacje
- Według Politico wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy USA z Niemiec może objąć jednostkę, która miała sprowadzić do Europy pociski manewrujące Tomahawk.
- Niemieccy politycy i eksperci ostrzegają, że to osłabia odstraszanie NATO wobec Rosji i tworzy lukę w zdolnościach uderzeń dalekiego zasięgu.
- Berlin rozważa modernizację Taurus i inne projekty europejskie, ale kluczowe rozwiązania mają realnie pojawić się dopiero za kilka lat.
W Niemczech zakładano, że Stany Zjednoczone wkrótce rozlokują na ich terytorium pociski dalekiego zasięgu, które miały wzmocnić odstraszanie NATO wobec Rosji. Politico opisuje jednak, że po ruchu Donalda Trumpa, który chce wycofać z Niemiec tysiące amerykańskich żołnierzy, cały plan nie zostanie zrealizowany.
Jednym z oddziałów, które mogą zostać zabrane z Niemiec, jest wyspecjalizowana jednostka mająca sprowadzić do Europy pociski manewrujące Tomahawk. Metin Hakverdi, ważny polityk SPD z Bundestagu, ocenił to jednoznacznie.
Decyzja administracji USA, by jednak nie stacjonować pocisków manewrujących w Niemczech, jest niebezpieczna - powiedział dla Politico.
Cenzorzy nie chcieli tej sceny w "Misiu". Bareja wyjaśnił, dlaczego
W tle jest też polityczny spór. Trump ma ściągnąć ok. 5 tys. żołnierzy USA z Niemiec w reakcji na kwestionowanie przez kanclerza Friedricha Merza amerykańskiej wojny z Iranem. Sam Merz mówił w weekend: - Jak to teraz widzę, obiektywnie prawie nie ma możliwości ze strony USA, by dostarczyć takie systemy uzbrojenia.
Eksperci zwracają uwagę, że Europa nie ma szybkiego odpowiednika Tomahawków. W artykule pada też propozycja modernizacji niemieckich pocisków Taurus, które mają obecnie zasięg ok. 500 km.
Różnica między systemami nadal jest bardzo duża. Fabian Hoffmann z Oslo Nuclear Project wyjaśnia, że największą przewagą amerykańskiego pocisku Tomahawk jest jego zasięg, który wynosi około 1600 km. Dla porównania europejski Taurus Neo może osiągnąć zasięg około 1000 km, ale dopiero po 2030 roku.
Berlin rozważał także zakup amerykańskich systemów. Minister obrony Boris Pistorius miał pytać o to swojego amerykańskiego odpowiednika, Pete'a Hegsetha. Na razie jednak decyzja nie zapadła.
Europejski pocisk dalekiego zasięgu
W dłuższym horyzoncie Politico opisuje inicjatywę European Long Range Strike Approach, która ma doprowadzić do budowy europejskiego pocisku o zasięgu powyżej 2 tys. km. Problemem pozostaje czas: według niemieckich dokumentów planistycznych zdolność ma się pojawić "w ciągu dekady", czyli realnie dopiero za kilka lat.
W efekcie w NATO rośnie obawa o ograniczanie zdolności w obecnej sytuacji bezpieczeństwa w Europie. Jeden z wysokich rangą dyplomatów Sojuszu ocenił: - Każde zmniejszenie zdolności w tej geopolitycznej sytuacji w Europie jest powodem do niepokoju.
Obecność USA w Niemczech wiąże się także z infrastrukturą wykorzystywaną w operacjach poza Europą. W materiale wskazano m.in. bazę lotniczą Ramstein jako największą bazę sił powietrznych USA w Europie oraz szpital wojskowy Landstuhl, do którego w ostatnich miesiącach trafiali ranni amerykańscy żołnierze z Bliskiego Wschodu.