Turecki migrant wyrzucony z Polski. Sąd miał "związane ręce"
Bulwersujący błąd Poczty Polskiej doprowadził do dramatu Bedirhana Ceriego, tureckiego barbera z Torunia. Młody mężczyzna musi opuścić Polskę, bo w 2023 roku nie otrzymał pisma od wojewody z prośbą o uzupełnienie swojego wniosku o pozwolenie na pobyt. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podtrzymał decyzję Straży Granicznej o nakazie wyjazdu z Polski dla barbera.
Historia Bedirhana Ceriego, tureckiego barbera, który od lat prowadzi swój biznes w Toruniu stała się głośna w 2023 roku. Młody mężczyzna miał kontrolę Straży Granicznej, która weszła do jego salonu przy ul. Prostej. Z analizy funkcjonariuszy wynikało, że Ceri nie posiada wszystkich dokumentów, niezbędnych do uzyskania zezwolenia na stały pobyt i legalną pracę w Polsce.
Turecki migrant był zdziwiony sprawą, bo spełnił wszystkie formalności w tym zakresie, a żaden urząd nie zgłaszał uwag w sprawie jego procedury. Przynajmniej tak myślał Ceri. Okazało się, że wojewoda kujawsko-pomorski wystąpił do tureckiego fryzjera o uzupełnienie dokumentacji. Pisma z decyzją nie dostarczyła Poczta Polska, a to z kolei skutkowało negatywną decyzją o pozwoleniu na pracę dla Turka.
Straż Graniczna wydała decyzję o tym, że Bedirhan Ceni ma opuścić kraj w ciągu 30 dni. Sprawę nagłośniły media. Mimo że turecki fryzjer otrzymał ostatecznie pozwolenie na pracę i pobyt w Polsce, wcześniejsza decyzja Straży Granicznej jest obowiązująca. Zdecydował o tym Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.
Jacek Kiełpiński z kanału Kiełpiński Konkretnie przekazał, że sąd 10 grudnia utrzymał w mocy postanowienie SG z 2023 roku.
Padły nawet słowa, że sąd ma "związane ręce" - napisał dziennikarz.
Ceri mógłby odwołać się od decyzji WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale - jak mówi w rozmowie z Jackiem Kiełpińskim - ma już dość. Mężczyzna wyprzedaje osprzęt fryzjerski i planuje wyjazd z Polski,
Wracam do siebie. Mam już dość, nie mogę ciągle walczyć. Nie dam rady. Aktualnie mam wszystkie dokumenty i pozwolenia, ale utrzymanie decyzji Straży Granicznej zobowiązuje mnie do wyjazdu z Polski. Myślałem, że uda się coś zdziałać, jednak przerosło mnie to wszystko - tłumaczy fryzjer.
Teoretycznie Ceri mógłby odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale to kosztowałoby go kolejne lata walki i środków finansowych. Wskazuje, że wraca do Turcji, gdzie (jako Kurda) mogą czekać na niego szykany i represje.