Do ataku na szczecińską restaurację "LILI" doszło w lipcu 2025 roku. Nieznany sprawca wylał na elewację budynku i ogródek środek na odstraszanie dzików. Substancję musiała usunąć specjalistyczna firma.
Mężczyzna został nagrany przez monitoring lokalu. Kilka dni po ataku właściciel lokalu zaczął otrzymywać groźby i wiadomości z szantażem. Nieznany nadawca zagroził, że będzie dochodzić do kolejnych ataków, jeżeli nie dostanie 100 tys. zł.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", policja po kilku dniach zatrzymała sprawcę zniszczenia restauracji. Okazał się być nim być obywatel Turcji mieszkający w Niemczech. Funkcjonariusze znaleźli przy nim dwa telefony.
Kontakty Turka w telefonie zaprowadziły śledczych do 29-letniego Mike'a P. Mężczyzna miał zlecić zniszczenie lokalu i realizację szantażu. Za nękanie, zastraszanie i zlecenie zniszczenia mienia Polakowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia w sprawie trafił właśnie do Sądu Rejonowego Szczecin – Centrum.
Oskarżony miał na celu wzbudzenie poczucia zagrożenia w pokrzywdzonym, aby zmusić go do określonego zachowania polegającego na zaprzestaniu dalszego prowadzenia działalności gastronomicznej - brzmi fragment aktu oskarżenia, który cytuje "Wyborcza".
Śledczy ujawniają, że P. i Turek mają kontakty ze szczecińskim półświatkiem, a 29-latek był już karany. W opinii prokuratury sprawa "ma drugie dno", a P. był tylko pośrednikiem między właściwym zleceniodawcą i wykonawcą ataku na "LILI". Śledczy nie ujawniają jednak szczegółów sprawy.