Od big-beatu po Dezerter. Tak młodzi szukali wolności w PRL

Jeżeli ktoś odczuwał nie tyle potrzebę kontestacji, ile potrzebę wolności, to w naturalny sposób zwracał się ku Zachodowi. A muzyka młodzieżowa zawsze wiąże się z wyzwoleniem - powiedział w rozmowie z PAP Krzysztof Banach, kurator wystawy "Za Czym Kolejka Ta Stoi? PRL w Muzycznym Zwierciadle".

Wystawa „Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle” Wystawa „Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle”
Źródło zdjęć: © PAP | ZipZapic.com
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Wystawę można oglądać od 3 września do 6 grudnia w Muzeum Historii Polski.
  • Ekspozycja zajmuje ok. 1,2 tys. m kw. i opiera się na oryginalnych obiektach, nagraniach oraz materiałach filmowych.
  • Jednym z głównych tematów jest muzyka młodzieżowa: od jazzu i big-beatu po Jarocin.

Wystawę "Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle" można oglądać od 3 września do 6 grudnia w Muzeum Historii Polski. Kuratorzy nie ułożyli tej opowieści jak listy przebojów z czasów PRL. Jak wynika z rozmowy PAP z Krzysztofem Banachem, muzyka stała się tu narzędziem do pokazania historii społecznej lat 1944-1989, a więc reakcji na władzę, prób ucieczki od codzienności i różnych form uwikłania w system. Ważni są zarówno artyści, jak i ich publiczność.

Tytuł wystawy odwołuje się do piosenki Krystyny Prońko ze słowami Ernesta Brylla, ale ma też szerszy sens. Motyw kolejki spina całą narrację, a kuratorzy łączą go z obrazem Andrzeja Wróblewskiego "Kolejka trwa". Finał ekspozycji wyznacza utwór Voo Voo "Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było", napisany po awarii w Czarnobylu i odczytywany jako zapis oczekiwania na zmianę.


WIDEO
TikTok zrobił z niego gwiazdę. Charlie Jeer był ochroniarzem i modelem


Mógłbym odpowiedzieć prowokacyjnie, że ta wystawa w ogóle nie jest o muzyce. Podczas pracy nad nią myśleliśmy przede wszystkim o epoce. Bardzo mocno pilnował tej perspektywy Marek Stremecki, jeden z kuratorów, który przyszedł do nas z samym pomysłem wystawy. Zastanowiliśmy się wtedy, jak za pomocą muzyki opowiadać o historii społecznej, która pozwala patrzeć na przeszłość nie tylko przez pryzmat czystej faktografii, lecz także poprzez mikrohistorie - konkretne wydarzenia i wątki składające się na większą całość. Interesują nas przy tym dwie strony medalu: twórcy i ich fani - powiedział w rozmowie z PAP Banach.

Muzyka młodzieżowa i Zachód

Ważne miejsce zajmuje muzyka młodzieżowa, ale wystawa pokazuje, że ona także zmieniała się wraz z epoką. Najpierw władza podejrzliwie patrzyła na jazz, później własną polską formę zyskał big-beat. Gdy Rolling Stones zagrali w Warszawie w 1967 r., publiczność reagowała tak żywiołowo, że koncert zapisał się jako symbol otwierania się na zachodnie brzmienia.

Banach zwraca uwagę, że Zachód przenikał przez żelazną kurtynę na wiele sposobów: przez prasę, płyty, rodzinne przesyłki, marynarzy, pocztówki dźwiękowe i Radio Luxemburg.

Jeżeli ktoś odczuwał nie tyle potrzebę kontestacji, ile potrzebę wolności, to w naturalny sposób zwracał się ku Zachodowi. A muzyka młodzieżowa zawsze wiąże się z wyzwoleniem - mówił w rozmowie z PAP kurator.

Jarocin i paradoksy PRL

Kolejna fala przyszła wraz z Jarocinem, gdzie młodzi słuchacze znajdowali własny język i własne zespoły. Obok grup obecnych w głównym obiegu pojawiały się Siekiera, TSA, Kat czy środowisko Republiki. Jak tłumaczył Banach, część sceny alternatywnej określała się jako "trzeci obieg", czyli przestrzeń poza systemem, ale też obok przekazu opozycji solidarnościowej.

Środowiska alternatywne polskiej sceny młodzieżowej zaczynały mówić o sobie jako o "trzecim obiegu". Nie utożsamiały się z systemem, w którym żyły, bo widziały rozkładający się PRL, ale jednocześnie nie do końca trafiał do nich także przekaz opozycji solidarnościowej. Bardowie "Solidarności" nie grali dla chłopaka pod sceną, który pogował przy Dezerterze - powiedział Banach.

W rozmowie z PAP kurator mówił też o niewykorzystanym potencjale polskiej muzyki. Artyści wyjeżdżali z kraju, podejmowali inne prace albo zderzali się z absurdami stawek i egzaminów, jak Czesław Niemen, który nie uzyskał wyższej kategorii honorarium mimo rozpoznawalności. Wystawa ma pokazać te mechanizmy bez prostych ocen, za to z mocnym osadzeniem w realiach PRL.

Wybrane dla Ciebie