Tegoroczny sezon w Bieszczadach to czas niełatwy dla lokalnych przedsiębiorców, co zgodnie podkreślają rozmówcy cytowani przez "Fakt". O ile wcześniej turyści przyjeżdżali tu tłumnie, dziś wolnych noclegów nie brakuje na najpopularniejszych portalach, a rezerwacje łatwo znaleźć na ostatnią chwilę, czego nie obserwowano w poprzednich latach.
- Rzeczywiście, turystów było trochę mniej niż zwykle. Ale pogoda nie była najlepsza, może dlatego - mówi jeden z właścicieli pensjonatu pod Cisną w rozmowie z "Faktem".
Powodem są nie tylko kaprysy pogody, ale również zwiększona liczba spotkań z niedźwiedziami na trasach i w pobliżu osiedli.
Wsiadł do taksówki bez kierowcy. Zobacz, jak wyglądał przejazd
Drapieżniki coraz częściej przy domach.
Według danych Bieszczadzkiego Parku Narodowego, liczba odwiedzających w pierwszych dniach maja wyniosła 22,9 tys., podczas gdy w ubiegłym roku o tej porze było ich aż 34 tys., a dwa lata temu ponad 50 tys.
Ten spadek jest szczególnie widoczny w kontekście tragicznego wydarzenia, do jakiego doszło w kwietniu 2026 r. w pobliżu miejscowości Płonna. Tam niedźwiedź zaatakował i zabił kobietę, która wspólnie z synem zbierała poroża. To zdarzenie miało ogólnopolskie echo i sprawiło, że wielu turystów wycofało się z planów majowych wyjazdów w Bieszczady.
Część właścicieli pensjonatów uważa, że mimo pogody, która nie była szczególnie uciążliwa, to właśnie lęk przed niedźwiedziami najbardziej powstrzymał ludzi przed odwiedzaniem regionu. W tym sezonie drapieżniki szczególnie często zaglądały w okolice Polańczyka, Soliny, Cisnej – sporadycznie ich obecność odnotowano nawet na rynku w Przemyślu. W pobliżu ludzkich siedzib, szczególnie po zimie, pojawiały się matki z młodymi w poszukiwaniu pożywienia.
Mieszkańcy regionu podkreślają, że potrafią żyć z niedźwiedziami i wiedzą, jak unikać niebezpiecznych sytuacji. Jeden z lokalnych gospodarzy opisał, jak jego sąsiad, który natknął się na niedźwiedzia w młodniku podczas zbierania poroży, przeżył atak tylko dzięki zachowaniu zimnej krwi i przyjęciu zalecanej pozycji "kłębka". W innym przypadku niedźwiedź powracający po odłowieniu prześladował pobliskie gospodarstwa, aż został uśpiony po wielu interwencjach służb.
Bezpieczna wędrówka w Bieszczadach – co radzą leśnicy?
Specjaliści podkreślają, że Bieszczady od zawsze były środowiskiem naturalnym dla niedźwiedzi i apelują o zachowanie rozwagi. Wskazują, aby nie schodzić ze szlaków, unikać samotnych spacerów, rozmawiać głośno maszerując, a jedzenie zostawiać w odpowiednich miejscach.
W przypadku bliskiego spotkania z niedźwiedziem rekomendowane jest spokojne oddalenie się bez gwałtownych ruchów. Leśnicy stosują także środki zapobiegawcze, jak odławianie i wyposażanie najbardziej natarczywych osobników w obroże czy relokacja do innych regionów. Niektóre drapieżniki odstrasza się gumowymi kulami.