Do wypadku doszło 16 maja. Oliwia jechała jako pasażerka BMW prowadzonym przez kuzyna. Auto uderzyło w murowany słup ogrodzenia. Kierowca opuścił samochód o własnych siłach, a koleżanka podróżująca z tyłu doznała złamania kręgów szyjnych. Rodzina podkreśla, że u Oliwii widoczne były objawy silnego stresu, ale nie dostrzeżono ciężkich obrażeń.
Prokuratura Rejonowa w Kozienicach wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Postępowanie obejmuje zarówno ustalenie okoliczności wypadku, jak i sprawdzenie działań zespołu karetki oraz ewentualnych nieprawidłowości w dokumentacji medycznej.
Matka 19-latki opisywała, że po wypadku córka oddychała, a po wyjęciu jej z auta i ułożeniu na desce ortopedycznej pojawiły się ruchy nóg, które rodzina odbierała jako reakcję obronną. Rodzice podają, że słyszeli wówczas, iż stan dziewczyny oceniano jako stabilny. Samodzielnie oddychała i była przytomna.
Na miejsce przyjechała karetka ze szpitala powiatowego w Kozienicach - przypomina Gazeta Wyborcza. Oliwia została przewieziona na SOR Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, gdzie jej stan określono jako krytyczny. Tam rodzina usłyszała, że doszło do niedotlenienia i obrzęku mózgu oraz że konieczna była ponowna intubacja.
Rodzice relacjonują, że w Radomiu usłyszeli od lekarza, iż doszło do niedotlenienia i obrzęku mózgu oraz że konieczna była ponowna intubacja. Mieli się też dowiedzieć, że w karetce zastosowano rurkę intubacyjną nieodpowiednią dla osoby dorosłej.
W dokumentacji szpitalnej, sporządzonej po przejęciu pacjentki od zespołu karetki, opisano m.in. brak widocznych obrażeń zewnętrznych, wentylację workiem ambu, a także konieczność przeintubowania. W zapisach pojawia się informacja o wydzielinie w jamie ustnej oraz o przyjęciu pacjentki na OIOM. Następnie wykonano dwa badania tomografii komputerowej, które wykazały obumarcie pnia mózgu - dodaje dziennik.
Z protokołu sekcji, którego kopię otrzymali rodzice, wynika, że Oliwia nie doznała podczas uderzenia w słup ciężkich urazów mechanicznych mogących bezpośrednio zagrażać życiu. Patomorfolog wykluczył ślady urazu mechanicznego w obrębie czaszki, kości i miąższu mózgu; opisano jedynie dyskretne krwawienie podpajęczynówkowe o charakterze wtórnym, niedotlenieniowym. W protokole wskazano również, że narządy jamy brzusznej i klatki piersiowej oraz układ kostny (w tym kręgosłup) nie wykazywały zmian urazowych przypisywanych wypadkowi - opisuje Gazeta Wyborcza.
Jak podaje "Wyborcza", w czasie sekcji ustalono m.in., że w żołądku znajdowało się ok. 500 ml półpłynnej treści, co miało doprowadzić do masywnej aspiracji treści żołądkowej do drzewa oskrzelowego. W celu przełamania szczękościsku i wykonania intubacji podano leki o działaniu sedatywnym i przeciwbólowym, w tym fentanyl. Według protokołu miało to wprowadzić ją w głęboką śpiączkę farmakologiczną.
Ponadto do intubacji użyto rurki przeznaczonej dla dzieci. W protokole wskazano, że u dorosłej kobiety mógł zwiększać opory oddechowe i utrudnić skuteczne odsysanie gęstych wymiocin, intubacja miała zostać wykonana siłowo, a w badaniu pośmiertnym opisano m.in. wybroczyny i zmiany w obrębie błon śluzowych krtani i tchawicy oraz odleżynę krwistą w kąciku ust - opisuje "Wyborcza".
Biegły patomorfolog jako bezpośrednią przyczynę zgonu wskazał rozlany obrzęk mózgu, a w uzasadnieniu powiązał go z krytycznym niedotlenieniem organizmu. Według protokołu do niedotlenienia miało doprowadzić zachłyśnięcie treścią pokarmową - dodaje dziennik.
Prokuratura powoła zespół biegłych, który oceni przyczynę zgonu oraz ewentualną odpowiedzialność osób zobowiązanych do opieki nad pacjentką. Szpital Powiatowy w Kozienicach przeprowadził wewnętrzne postępowanie. Dyrekcja lecznicy podała, że analiza nie wykazała uchybień w pracy załogi karetki - przekazuje Gazeta Wyborcza.