Najważniejsze informacje
- Dr Łukasz Adamski w rozmowie z "Faktem" ocenia, że członkostwo Ukrainy w UE leży w strategicznym interesie Polski, ale może oznaczać także realne koszty.
- Po stronie korzyści pojawiają się: większy rynek dla firm, niższe ryzyko inwestycyjne po reformach i wzmocnienie bezpieczeństwa.
- Po stronie ryzyk są: konkurencja dla polskich rolników i przewoźników, a także wyzwania związane z kulturą polityczną i polityką pamięci Ukrainy.
Polska jest sąsiadem Ukrainy i jednym z jej ważnych partnerów handlowych, dlatego każdy krok Kijowa w stronę Unii Europejskiej ma dla Warszawy praktyczne znaczenie. Ukraina ma już status państwa kandydującego, ale przed nią pozostają wieloletnie negocjacje i reformy. Temat ten budzi jednak kontrowersje nie tylko ze względu na trwający spór historyczny, ale przede wszystkim obawy dotyczące konsekwencji dla polskiego biznesu i rolnictwa.
Polski biznes i rynek Ukrainy
Jednym z głównych argumentów za akcesją Ukrainy do UE ma być szansa na większe otwarcie rynku dla polskich firm. Dr Łukasz Adamski w rozmowie z "Faktem" zwraca uwagę, że polskie produkty są już obecne w ukraińskich sklepach.
Nasze firmy są już bardzo obecne na ukraińskim rynku. Po jego pełnym otwarciu będą mogły wykorzystać bliskość geograficzną, językową, przewagę technologiczną i często również jakościową - wskazuje rozmówca "Faktu".
Ekspert wskazuje też na aspekt inwestycyjny - warunkiem członkostwa miałyby być reformy sądów, prokuratury i administracji, co mogłoby ograniczyć ryzyko prowadzenia biznesu. - Dziś polskich przedsiębiorców odstrasza ryzyko, że władza polityczna może arbitralnie ingerować w działalność firmy. Unijne wymogi praworządności powinny to ryzyko znacząco ograniczyć - mówił dr Adamski w rozmowie z "Faktem".
Bezpieczeństwo Polski a członkostwo Ukrainy w UE
W analizie Adamskiego istotne miejsce zajmuje bezpieczeństwo. Podkreśla on, że Ukraina dysponuje jedną z największych armii w Europie i rozwija nowoczesne technologie wojskowe, a trwałe związanie jej z Zachodem miałoby ograniczać rosyjskie zagrożenie dla Polski i państw bałtyckich. - Ukraina przekształciła się w potężną regionalną siłę militarną. Jej trwałe związanie z Zachodem zmniejszałoby rosyjskie zagrożenie dla Polski i państw bałtyckich - zaznaczył.
Ekspert opisuje także ryzyko scenariusza alternatywnego, w którym za polską granicą powstaje niestabilna "szara strefa". - Możemy mieć pod bokiem biednego, straumatyzowanego sąsiada ze wzrostem przestępczości, zdemobilizowanymi żołnierzami i społeczeństwem, które będzie pytało, jaki był sens walki z Rosją - dodaje.
Rolnictwo i transport. Mogą być spory
Najbardziej wrażliwym obszarem po stronie kosztów ma być rolnictwo. Adamski wskazuje na przewagi Ukrainy - żyzne gleby, duże gospodarstwa i niższe koszty produkcji. - Ukraina ma tak dobre gleby, że posiada znaczącą przewagę konkurencyjną. To może bardzo negatywnie uderzyć w polskie rolnictwo, a przecież mamy ponad 1 mln indywidualnych gospodarstw - ostrzega.
Drugim polem napięć ma być transport. Zdaniem eksperta ukraińscy przewoźnicy konkurują niższymi kosztami pracy i łagodniejszymi wymogami. W jego ocenie problemem mogą być także różnice w stosowaniu norm, m.in. dotyczących czasu pracy i ekologii. Osobno Adamski zwraca uwagę na ryzyka systemowe w UE, jeśli Ukraina weszłaby do Wspólnoty bez głębokich reform, oraz na możliwość sporów o politykę historyczną, w tym ocenę UPA i postaci odpowiedzialnych za masowe zbrodnie. - Członkostwo Ukrainy leży w strategicznym interesie Polski. Musi jednak nastąpić po spełnieniu wszystkich standardów, a nie na podstawie taryfy ulgowej - ocenia.
Czy Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej?
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, aby Ukraina szybko dołączyła do Wspólnoty. Na pewno nie ma na to szans, dopóki trwa wojna z Rosją. Poza tym władze w Kijowie musiałyby zgodzić się na narzucenie prawnego gorsetu dotyczącego praworządności i walki z korupcją, co, jak wiemy, jest sporym problemem po stronie ukraińskiej.
Dodatkowo członkowie Unii Europejskiej niespecjalnie kwapią się do konkretnych deklaracji. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz chce zaoferować Ukrainie specjalny status "członka stowarzyszonego" Unii Europejskiej. Jest to pewna propozycja, ale oznacza pełnego członkostwa we Wspólnocie. Kolejna kwestia to środki europejskie - w przypadku wejścia Ukrainy poszczególne państwa musiałyby podzielić środkami unijnymi z Ukrainą, która ze względu na ogromne zniszczenia wojenne z pewnością będzie wymagała ogromnych nakładów inwestycyjnych. Te czynniki sprawiają, że droga Kijowa do UE może być długa i wyboista.