Ukraińcy ratują Zakopane. Bez nich Górale mieliby problem

Pracownicy z Ukrainy ratują przedsiębiorców z Podhala. Górale zatrudniają ich w hotelach, punktach gastronomicznych i firmach usługowych. Jak wskazuje "Tygodnik Podhalański" Ukraińcy stali się niezbędni dla zakopiańskich firm. Eksperci są zgodni: ich ewentualny odpływ byłby zgubny dla lokalnego rynku pracy.

Zakopiańscy przedsiębiorcy liczą na pracowników z UkrainyZakopiańscy przedsiębiorcy liczą na pracowników z Ukrainy
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | foto-krakow
Marcin Lewicki

"Tygodnik Podhalański" opisał istotną rolę, jaką pracownicy z Ukrainy odgrywają na rynku pracy w Zakopanem i okolicznych miejscowościach. Podhalańscy przedsiębiorcy nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez Ukraińców.

Bez tych pracowników mielibyśmy bardzo duży kłopot. Zatrudnienie osoby z Polski na wielu stanowiskach jest wręcz niemożliwe, mimo że zakupiliśmy niedawno budynek w Zakopanem, który służy jako hotel dla tych pracowników i oferujemy im pracę z zakwaterowaniem - opowiada "Tygodnikowi Podhalańskiemu" jeden z zakopiańskich hotelarzy.

Większość przedsiębiorców tłumaczy, że Ukraińcy to sumienni pracownicy, chociaż "zdarzają się czarne owce". Zwykle pracują jako kelnerzy, obsługa recepcji, personel sprzątający lub pomoc kuchenna.

Dla zakopiańskich firm ważne jest to, że pracownicy z Ukrainy nie traktują pracy sezonowo i zostają z nimi na stałe.

W Zakopanem i ogólnie w Polsce byłoby nam bardzo ciężko prowadzić biznesy bez obcokrajowców, szczególnie takie, które potrzebują większej liczby szeregowych pracowników - wyjaśniqa w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" Wiktor Wróbel, Wiktora Wróbla, prezes zarządu spółki hotelarskiej Nosalowy Dwór w Zakopanem.

Podobne wnioski wysuwają przedstawiciele Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Pracownicy z Ukrainy od lat są ważną częścią rynku pracy w Zakopanem. My już traktujemy ich absolutnie na równi z każdym pracownikiem, bez względu na pochodzenie. To nie są już tylko pracownicy. To część naszej społeczności. i, którzy zostali i pracują tutaj, najczęściej chcą osiedlić się na stałe. To są ludzie, którzy zakładają rodziny, posyłają dzieci do szkół, zdają matury i planują studia. To są już nasi mieszkańcy - wyjaśnia "Tygodnikowi Podhalańskiemu" Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Wybrane dla Ciebie