Ukrainka wyjechała z Polski po roku. "Bałam się nawet mówić"

Jakub Artych
.Ukrainka wyjechała z Polski po roku. "Bałam się nawet mówić"
Źródło zdjęć: © Instagram.com

Natalia Pirus spędziła rok w Polsce, ale razem z partnerem zdecydowała się wyjechać. Jak opisała w mediach społecznościowych, wpływ na tę decyzję miały obawy o bezpieczeństwo, problemy z dokumentami i ciągłe poczucie niepokoju. Jej historię przytacza m.in. agencja UNIAN.

Najważniejsze informacje

  • Natalia Pirus znalazła w Polsce pracę i rozwijała bloga, ale nie pozbyła się poczucia zagrożenia.
  • Blogerka wskazała na obawy związane z ksenofobią oraz trudności z legalizacją pobytu.
  • Po wyjeździe uznała, że przez cały pobyt towarzyszyło jej oczekiwanie na złe wydarzenia.

Natalia Pirus przyjechała do Polski ze swoim partnerem. W ciągu roku znalazła pracę i zaczęła rozwijać własnego bloga. Mimo to nie czuła się na tyle dobrze, by wiązać z Polską swoją przyszłość. W nagraniach publikowanych na TikToku opowiedziała o powodach, dla których zdecydowała się wyjechać.

Jak twierdzi, jednym z najważniejszych problemów były obawy związane z niechęcią wobec Ukraińców. Blogerka podkreśliła, że sama nie padła bezpośrednio ofiarą ksenofobii, ale była świadkiem nieprzyjemnych sytuacji. Niepokoiły ją również doniesienia o podobnych zdarzeniach.

Pirus przyznała, że bała się spacerować sama, rozmawiać przez telefon na ulicy, a nawet używać języka ukraińskiego w kawiarni.


WIDEO
Zatrudnił się w sklepie. Po 2 dniach okradł sejf. Policja pokazała nagranie

Na szczęście nikt tutaj nie prześladował mnie z powodu pochodzenia, ale byłam świadkiem takich sytuacji. To oraz wiadomości wywołały u mnie, jako u osoby lękowej, silny strach – powiedziała w nagraniu opublikowanym na TikToku.

Ukrainka wyjechała z Polski po roku

Blogerka wspominała również o zdarzeniu we Wrocławiu, po którym jej obawy jeszcze się nasiliły.

W ostatnich miesiącach lata szłam ulicą i próbowałam odczytywać ludzi, żeby wiedzieć, czego mogę się po nich spodziewać. Po pobiciu pary we Wrocławiu nawet w sklepie z partnerem bałam się rozmawiać – dodała.

Drugim powodem wyjazdu była niepewność związana z dokumentami. Para korzystała z ochrony czasowej, lecz Natalia Pirus nie miała poczucia stabilizacji. Podczas podróży autobusem do Ukrainy jej numer PESEL przestał działać w trakcie przejazdu przez Polskę. Wspominała także o długim oczekiwaniu na kartę pobytu.

Na kartę stałego pobytu trzeba tutaj czekać wiele lat, stracić mnóstwo nerwów – tłumaczyła blogerka.

Problemy z legalizacją pobytu sprawiały, że przyszłość pary pozostawała niejasna. Właśnie ta sytuacja stała się kolejnym argumentem za wyjazdem.

Wybrane dla Ciebie