USA wycofały żołnierzy z Polski? Ekspert mówi wprost

Pentagon 15 maja anulował plan czasowego przemieszczenia ok. 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, co wywołało polityczne komentarze. Paweł Mateńczuk "Naval", były żołnierz GROM, w rozmowie z "Faktem" zwrócił uwagę na ryzyko zbyt szybkiego ujawniania informacji o sprawach strategicznych.

.USA wycofały żołnierzy z Polski? Ekspert mówi wprost
Źródło zdjęć: © Getty Images
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Pentagon 15 maja anulował plan czasowej rotacji ok. 4 tys. żołnierzy USA do Polski.
  • Polski rząd odpowiada, że nie oznacza to wycofania wojsk USA z Polski ani trwałego zmniejszenia ich liczby.
  • Paweł Mateńczuk "Naval" mówi, że presja na publikowanie wrażliwych danych może prowadzić do chaosu informacyjnego.

Sprawa zaczęła nabierać tempa po tym, jak informacje o planach Pentagonu pojawiły się najpierw w amerykańskich mediach. Dopiero później do sytuacji odnieśli się politycy oraz wojskowi.

W programie "Fakt Live" głos zabrał Paweł Mateńczuk "Naval", były żołnierz jednostki GROM. Ekspert zwrócił uwagę nie tylko na sam ruch wojsk, ale przede wszystkim na sposób przekazywania informacji. Według niego dziś ogromne znaczenie ma to, jak szybko media ujawniają szczegóły działań wojskowych i jak wpływa to na opinię publiczną.

Chcecie wiedzieć wcześniej, niż zostaną podpisane ustalenia między stronami. Rozumiem, że taka jest wasza praca: być pierwszym, mieć newsa, zdobywać zasięgi. Ale to jest bardzo niebezpieczne, kiedy chodzi o tajne sprawy strategiczne - przestrzegał w "Fakcie Live".

Mówi o śmierci partnera. "Strata jest wpisana w nasze życie"

Były żołnierz GROM dodał też porównanie, które pokazuje zmianę skali i tempa obiegu informacji.

To są naprawdę dane, o które jeszcze 30 albo 40 lat temu ludzie ryzykowali życie. Żeby je zdobyć, trzeba było mieć szpiegów, którzy później byli wymieniani. Dzisiaj bardzo trudno zapanować nad obiegiem takich informacji - stwierdził.

15 maja Pentagon anulował plan czasowego przeniesienia około 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Informacja wywołała wiele komentarzy i pytań o bezpieczeństwo kraju. Polski rząd podkreślił jednak, że nie chodzi o wycofanie wojsk USA z Polski ani o trwałe zmniejszenie liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w naszym kraju.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że decyzja oznacza jedynie chwilowe opóźnienie rotacji wojsk. Rząd zapewnia, że obecność USA w Polsce nadal pozostaje ważnym elementem współpracy wojskowej i bezpieczeństwa regionu. Według władz współpraca Polski i Stanów Zjednoczonych w zakresie obronności nie jest zagrożona.

"Naval" zaznaczył, że nie zgadza się z opiniami o chaosie informacyjnym po stronie polskich władz. Były żołnierz jednostki GROM ocenił, że politycy przez kilka dni utrzymywali spójny przekaz dotyczący sytuacji związanej z obecnością amerykańskich wojsk w Polsce. Jego zdaniem komunikaty były konsekwentne i oparte na tej samej narracji.

Ekspert zwrócił również uwagę, że z wojskowego punktu widzenia nie wszystkie informacje powinny być natychmiast przekazywane opinii publicznej. Według niego w ostatnich dniach nie doszło do przełomowych zmian dotyczących amerykańskich żołnierzy w Polsce, dlatego kolejne komunikaty miały podobny charakter. Temat obecności wojsk USA nadal budzi jednak duże zainteresowanie opinii publicznej i mediów.

W Brukseli dowódca Sił NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich mówił, że wycofanie z Europy brygady pancernej, liczącej łącznie ok. 5 tys. żołnierzy, nie osłabi planów obronnych Sojuszu w regionie. Generał spotkał się tam z dowódcami wojskowymi z państw NATO.

W miarę jak europejski filar Sojuszu staje się silniejszy, Stany Zjednoczone mogą ograniczyć swoją obecność w Europie i ograniczyć się do zapewniania jedynie tych kluczowych zdolności, których sojusznicy nie są jeszcze w stanie zapewnić - powiedział gen. Grynkewich, cytowany przez Reutersa.
Wybrane dla Ciebie