Wenezuela ma więcej ropy niż Irak. Czy Trump zdecyduje się na otwartą wojnę?
Od kilku miesięcy Stany Zjednoczone gromadzą na Karaibach imponujące siły wojskowe. Na Wenezuelę nakładane są kolejne sankcje, padają też kolejne groźby. Prezydent USA Donald Trump poinformował niedawno, że rząd Wenezueli został oficjalnie wpisany na amerykańską listę "zagranicznych organizacji terrorystycznych". Czy dojdzie do otwartej wojny? "Fakt" zapytał o to ekspertów.
Stany Zjednoczone już od kilku miesięcy gromadzą na Karaibach ogromne siły wojskowe. Na początku września doszło do pierwszego śmiertelnego ataku na łódź, która — jak twierdzili Amerykanie — miała przemycać narkotyki z Wenezueli do USA. Od tego czasu USA regularnie atakują łodzie na Karaibach i Pacyfiku. Od września do połowy grudnia w ostrzałach zginęło co najmniej 99 osób.
Ten temat wzbudza spore kontrowersje — ataki są przeprowadzane bez zgody Kongresu. Jak komentowała Al Jazeera, "Trump telepatycznie rozpoznaje handlarzy narkotyków".
Na początku grudnia Donald Trump powiedział wenezuelskiemu przywódcy Nicolasowi Maduro, że ma tydzień na ucieczkę z kraju wraz z rodziną, odmawiając amnestii dla niego i jego otoczenia. Gdy termin wygasł, prezydent USA ogłosił zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą. Szerokim echem odbiła się decyzja Trumpa o blokadzie tankowców wpływających do Wenezueli i wypływających z niej. Waszyngton oskarża także reżim Nicolasa Maduro o przejmowanie amerykańskich aktywów.
Trump: Ameryka znów staje się wielka. Dane mówią co innego
— Stany Zjednoczone wydają się gotowe na wojnę z Wenezuelą — ocenił na początku grudnia CNN. Czy prezydent USA zdecyduje się na taki krok?
Otwarta wojna z Wenezuelą?
Dr Michał Stelmach z Uniwersytetu Łódzkiego w rozmowie z "Faktem" podkreślił, że obecne sankcje, choć dotkliwe, nie obalą reżimu Maduro.
Reżimy autorytarne potrafią funkcjonować nawet w warunkach skrajnej izolacji. Skuteczna blokada może natomiast poważnie ograniczyć dochody państwa i pogłębić kryzys gospodarczy w Wenezueli, a to z kolei może pogłębić biedę i wywołać kolejną falę uchodźstwa. Dlatego kluczową kwestią jest to czy i ewentualnie w jakim czasie blokada i presja ekonomiczna przełoży się na pęknięcia w elicie władzy, w tym w armii — bez nich Maduro raczej się utrzyma — wyjaśnił ekspert w rozmowie z dziennikiem.
W ocenie ekspertów, Trump nie zdecyduje się na otwartą wojnę z Maduro. Stany Zjednoczone raczej będą kontynuowały strategię nacisku ekonomicznego i politycznego, unikając bezpośredniego konfliktu zbrojnego.
Będzie on maksymalnie odwlekał decyzję o bezpośredniej interwencji zbrojnej. Dla USA to scenariusz ryzykowny i kosztowny politycznie. Przecież nawet ograniczona operacja militarna mogłaby uruchomić długotrwały opór zbrojny, w tym walkę partyzancką, zarówno inspirowaną przez reżim, jak i oddolną, opartą na hasłach obrony suwerenności — zauważył dr Stelmach.
Bartłomiej Znojek, analityk ds. Ameryki Łacińskiej z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, powiedział "Faktowi", że USA "nie przejmują się normami prawa międzynarodowego w działaniach w regionie i oficjalnie traktują Wenezuelę jako część swoją strefy wpływów".
Nie sądzę jednak, że Trump chciałby się wikłać w nowy kosztowny konflikt, a z tym najpewniej wiązałoby się użycie siły w Wenezueli — podkreślił rozmówca "Faktu".
Najbogatsza w ropę
Wenezuela ma największe potwierdzone złoża ropy na świecie, ale przez korupcję i politykę gospodarczą wciąż cierpi na braki paliwa.
"New York Times" przypomniał niedawno, że ten południowoamerykański kraj produkuje obecnie około miliona baryłek ropy dziennie, w porównaniu z około trzema milionami, gdy władzę na przełomie wieków obejmował Hugo Chavez. Większość wenezuelskiego eksportu ropy trafia do Chin.