Do wypadku doszło we wtorek (30 czerwca) około godz. 3:45 na ulicy Lipowej w Lublinie. Samochód marki BMW zjechał na przeciwległy pas ruchu, zderzył się z osobową Toyotą. Następnie BMW dachowało. Poszkodowanych zostało siedem osób - trzy jadące BMW oraz cztery z Toyoty. Jedna osoba zginęła. To 17-letnia Wiktoria, pasażerka BMW.
Samochodem, którym jechała ofiara, kierował 19-letni Patryk M. W momencie zdarzenia był pod wpływem alkoholu. Usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego i prowadzenia pojazdu mechanicznego w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości. Wiadomo też, że Patryk M. nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu 19-latka. Grozi mu 20 lat więzienia.
Tragedia w Lublinie. Skąd Patryk miał auto?
Stacja RMF FM podała, że 19-letni Patryk M. jechał samochodem marki BMW, które było zarejestrowane na 48-letniego mieszkańca Prudnika na Opolszczyźnie. W rozmowie z o2.pl prok. Marcin Kozak potwierdza te informacje. Jak dodaje, czynności dotyczącego tego wątku będą prowadzone na dalszym etapie, bowiem w pierwszej kolejności kluczowe było zebranie materiału i postawienie zarzutów Patrykowi M. Póki co nie wiadomo, czy auto należało do znajomego, kogoś z rodziny 19-latka albo czy było kradzione.
Jeżeli się okaże, że kierowca wszedł w posiadanie tego auta w sposób niezgodny z prawem, to znajdzie to uzewnętrznienie w postaci nowych zarzutów. Ale nie wyprzedzajmy faktów - powiedział nam prok. Kozak.
Wedle ustaleń RMF FM Patryk M. był już wcześniej notowany za kradzież z włamaniem, gdy był jeszcze osobą nieletnią. Jeśli chodzi o wypadek - na razie odmawia składania wyjaśnień i nie przyznaje się do winy. Grozi mu od 5 do 20 lat więzienia.
Dodajmy, że ogromne wątpliwości budzi stan wspomnianego BMW. Opony w pojeździe były kompletnie zużyte, wręcz "łyse". Ocena stanu auta będzie należała do biegłego.