Prokurator ujawnia, że będzie chciał powołać biegłych psychiatrów, aby zbadali podejrzanego. Wobec Marcina W. zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.
Do wstrząsającego wypadku na stacji Wola Bierwiecka doszło 14 lutego br. 17-letni Dominik Hołuj pomagał wysiąść z pociągu kobiecie z wózkiem i małym dzieckiem. Gdy nastolatek próbował wrócić do środka, drzwi wagonu zamknęły się, a skład wciągnął 17-latka.
Lekarze kilka tygodni walczyli o życie Dominika Hołuja. Nastolatek przeżył, ale w wyniku wypadku stracił nogi i rękę.
Konduktor oskarżony po dramacie na peronie
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Radomiu uznali, że winnym zdarzenia jest kierownik pociągu. Marcin W. usłyszał 9 czerwca zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym, za co grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Prowadzący postępowanie prok. Robert Bińczak nie dokończył czynności z mężczyzną. Ten źle się poczuł i trafił do szpitala. Czynności zakończono w środę (1 lipca).
Nowe informacje. Śledczy zaskoczeniu słowami konduktora
W rozmowie z o2.pl prok. Bińczak przekazał, że Marcin W. został przesłuchany w obecności swojego pełnomocnika. Konduktor przyznał się do winy.
Podejrzany oświadczył, że zrozumiał zarzut, odniósł się do niego merytorycznie i przyznał się do jego popełnienia. Wyraził skruchę. Poinformował, że jest mu bardzo przykro i chciałby przeprosić pokrzywdzonego – przekazał o2.pl prok. Robert Bińczak.
Śledczy z zaskoczeniem przyjęli tłumaczenia Marcina W., który stwierdził w trakcie przesłuchania, że widział pokrzywdzonego nastolatka i kobietę z wózkiem, a mimo to dał sygnał do odjazdu pociągu.
Prokuratura nie zgadza się z tym stanowiskiem. W naszej opinii, jeżeli by widział pokrzywdzonego, nie dałby znaku odjazdu pociągu. Natomiast Marcin W. nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego nadał tak szybko sygnał do odjazdu – przekazał prok. Bińczak w rozmowie z o2.pl.
Jak udało nam się ustalić, prokuratura dysponuje pełnymi nagraniami z monitoringu, które dokumentują wypadek. Wskazują one, że W. przebywał na peronie bardzo krótko i nie dał sobie możliwości odpowiedniej obserwacji sytuacji.
Prokuratura sprawdzi stan psychiatryczny podejrzanego
Prok. Robert Bińczak ujawnił, że powoła biegłych psychiatrów, aby zbadali stan zdrowia podejrzanego. Chodzi o wyjaśnienie sytuacji z 9 czerwca, gdy nie udało się dokończyć przesłuchania.
Prokuratura powoła biegłych lekarzy psychiatrów, aby zweryfikować, czy mężczyzna jest w stanie brać udział w czynnościach procesowych. Incydent z 9 czerwca może wskazywać na to, że podejrzany nie wie, co robi (mężczyzna zasłabł w trakcie przesłuchania, konieczna była interwencja medyczna – przyp. red.). - Z tego względu konieczne jest sprawdzenie jego stanu zdrowotnego – przekazał o2.pl śledczy z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Prokuratura nie wyklucza, że obrońca i podejrzany będą wnioskować o dobrowolne poddanie się karze.
- Najpierw muszę mieć wniosek i aprobatę strony pokrzywdzonej. Wtedy będę rozważać, czy wniosek ten uwzględnić – przekazał o2.pl prok. Bińczak.
Wiadomo, że mężczyzna nie był wcześniej karany. Prokuratura zastosowała wobec Marcina W. wolnościowe środki zapobiegawcze. Ma obowiązek stawiać się na jednym z radomskich komisariatów w celu wykonania dozoru policyjnego. Został też zawieszony w prawie wykonywania zawodu kierownika pociągu.