Wygrał w Teksasie. Zostanie prezydentem USA? "Realne szanse"

Marcin Lewicki
James Talarico zakończy erę rządów Donalda Trumpa? Ekspert tego nie wykluczaJames Talarico zakończy erę rządów Donalda Trumpa? Ekspert tego nie wyklucza
Źródło zdjęć: © PAP

James Talarico wygrał wybory połówkowe w USA i zostanie senatorem stanu Teksas. Dr hab. Krzysztof Wasilewski przewiduje, że polityk Partii Demokratycznej może zrobić zawrotną karierę. Nie wyklucza, że będzie startował na urząd prezydenta USA. - Będzie miał realne szanse, żeby przynajmniej w tych najbliższych prawyborach zaistnieć - mówi nam amerykanista. Ekspert tłumaczy też, skąd wziął się fenomen Talarico.

  • W USA odbyły się wybory połówkowe do Kongresu Stanów Zjednoczonych. Amerykanie wybrali nową Izbę Reprezentantów i 35 przedstawicieli do Senatu.
  • Wybory zdecydowanie wygrała Partia Demokratyczna. Demokraci nie tylko utrzymali przewagę w Senacie, ale też przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów (uzyskali ponad 218 mandatów).
  • Symbolem wygranej demokratów jest James Talarico. 37-latek przełamał prawie czterdziestoletnią dominację republikanów w Teksasie i zdobył mandat senatora pokonująć Kena Paxtona z Partii Republikańskiej.
  • - Wygrał z dwóch powodów. [...] Był szczery w tym co mówi i jest reprezentantem młodego pokolenia. [...] Nie ukrywa też swojego chrześcijanizmu. Trafia do wyborców konserwatywnych - mówi o2.pl dr hab. Krzysztof Wasilewski z Politechniki Koszalińskiej.
  • Amerykanista uważa, że Talarico może być poważnym kandydatem do wyścigu w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2028 roku lub w kolejnych.

James Talarico zdobył mandat senatora z Teksasu z ramienia Partii Demokratycznej. Jaka jest jego historia? Dlaczego to właśnie on wygrał wybory jako pierwszy demokrata od 38 lat?

Wygrał z dwóch powodów. Przede wszystkim jest szczery w tym, co mówi i jest reprezentantem młodego pokolenia. Ma 37 lat. Na standardy amerykańskie to niewiele. W Kongresie nadal są osoby, które ukończyły 90 lat. Część kongresmenów i senatorów koniec kadencji spędziła w szpitalu lub w domu spokojnej starości. Mimo młodego wieku Talarico jest jednak doświadczonym politykiem. Od 2018 jest w Izbie Reprezentantów. Jest sprawnym organizatorem i mówcą.

Poza tym Talarico zasłynął z pomocy w najuboższych dzielnicach San Antonio. Dzięki temu zyskał wielu zwolenników. Odpowiadał na realne potrzeby mieszkańców, sprzeciwiał się dużym firmom technologicznym i miliarderom, którzy chcieli narzucać wolę mieszkańców.


WIDEO
Szokujące słowa Trumpa. "Mógłbym wygrać wojnę w Wietnamie w tydzień"

A drugi powód?

Nigdy nie ukrywał swojego chrześcijanizmu. Jest swego rodzaju kaznodzieją, który wykorzystuje wiarę, aby "głosić dobrą nadzieję". To dobry polityk na Teksas, który jest konserwatywny i nie poparłby lewicowego kandydata. Nie możemy również zapomnieć, że Talarico za przeciwnika miał Kena Paxtona. To polityk z innego pokolenia, postać niezwykle kontrowersyjna, a wręcz skorumpowana. Był prokuratorem generalnym, oskarżano go o przyjmowanie łapówek. Na pewno dokonywał niezrozumiałych transakcji. Z części zarzutów Paxton został oczyszczony, ale nie jest to postać kryształowa. W przeciwieństwie do Talarico, który skupił się na drożyźnie, biedzie i ubezpieczeniach zdrowotnych, republikanin nie miał też wiele do zaoferowania wyborcom. To ultrakonserwatywny zwolennik teorii spiskowych. Twierdził tylko, że jego przeciwnik jest "antychrystem, który zniszczy Teksas". Typowy kandydat Donalda Trumpa.

Czy James Talarico to rzeczywiście przyszły prezydent USA? Wspominał już o prezydenckich aspiracjach?

Na razie o tym głośno nie mówi, ale to raczej normalne. Żaden polityk za szybko nie ujawnia takich aspiracji. Pamiętajmy, że on jest młody. W polityce jest od ośmiu lat. Niewiele jak na aspiracje prezydenckie. Ale z drugiej strony Barack Obama też zwyciężył w wyborach do Kongresu, a chwilę później został prezydentem. Też był trochę "politykiem znikąd", bez wsparcia klanu rodzinnego, bogatej familii.

Talarico, tak jak kiedyś Obama potrafił zyskać posłuch po dwóch stronach politycznego sporu, mimo polaryzacji. Jeżeli on wykorzysta najbliższe dwa lata w senacie, to będzie miał realne szanse, żeby przynajmniej w tych najbliższych prawyborach zaistnieć. A nawet jeżeli nie zostanie kandydatem Partii Demokratycznej na prezydenta czy wiceprezydenta teraz, w 2028 roku, to sukces czeka go w kolejnych wyborach.

Chrześcijanin dbający o najuboższych, młody i doświadczony. Reprezentujący demokratów, ale nie zbyt lewicowy dla konserwatystów. Brzmi jak kandydat idealny. Może połączyć Amerykanów?

Nie wiem, czy ktokolwiek byłby w stanie ich połączyć. Mało prawdopodobne, aby na Talarico zagłosował twardy zwolennik Partii Republikańskiej. Ma on jednak szansę na poszerzenie poparcia w centrum. Może trafić do elektoratu, który się waha. Zwróćmy uwagę na fakt, że od wielu lat wyniki wyborów prezydenckich w USA są na ostrzu noża. Jeżeli ktoś taki jak Talarico będzie w stanie przesunąć głosy w stronę demokratów, to będzie miał otwartą drogę do wyścigu o fotel prezydencki. I to nawet za dwa lata.

Talarico stał się symbolem zwycięstwa Partii Demokratycznej. Czy ona wychodzi z tego marazmu, w który popadła w ostatnich latach? Odradza się z niebytu?

To ciekawe pytanie, bo sukces demokratów nie wynika z ich siły i tego, że wykorzystali dwa ostatnie lata wyborów prezydenckich. Nie zrobiła wielkiej zmiany. Wyniki wyborów to efekt słabości Donalda Trumpa i jego polityki. Natomiast rzeczywiście, wybory połówkowe wykreowały kilku polityków takich jak wspomniany James Talarico, Abdul El-Sayed czy Jon Ossoff, który ponownie wygrał w Georgii. Rzeczywiście, w Partii Demokratycznej mamy kilka "odkryć", które mogą stanowić o sile tego ugrupowania przez kolejne lata. Natomiast zwróćmy uwagę na fakt, że tych odkryć nie ma w Partii Republikańskiej. Ona była tak skupiona przy Donaldzie Trumpie, że nie wykreowała nowych indywidualności.

Republikanie rozliczą Donalda Trumpa?

Myślę, że tak. On z tych wyborów zrobił otwarte referendum swojej osoby. Dotychczas prezydenci działali odwrotnie. Dystansowali się. Na pewno przeciwnicy prezydenta USA w Partii Republikańskiej będą domagać się rozliczeń. Wybory prezydenckie są za dwa lata. Donald Trump republikanom już nie pomoże. Era Trumpa skończy się w styczniu, gdy nowy Kongres zostanie zaprzysiężony. Przez kolejne dwa lata zbyt wiele nie będzie mógł zrobić. Republikanie będą więc szukać polityka, który ma szansę wygrać wyścig do Białego Domu. Nikt wokół przegranego polityka, a takim jest dziś Trump, nie będzie budował sojuszy.

Wybrane dla Ciebie