Wyjątkowe odkrycie leśnika na Górnym Śląsku. "Wryło mnie w ziemię"
Jeszcze niedawno w Polsce był tylko przelotnym gościem. W 2025 r. potwierdzono pierwszy lęg syczka - najmniejszej "sowy z uszami". To już 11. gatunek lęgowy sów w naszym kraju. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.
Odkrycia dokonano w powiecie wodzisławskim na Górnym Śląsku. Choć syczek był w Polsce obserwowany już wcześniej - notowano pojedyncze osobniki, słyszano ich głosy, a nawet obserwowano kopulacje i znajdowano potencjalne miejsca gniazdowania (np. w 2019 r. w okolicach Jasła) - dotąd nie udało się potwierdzić skutecznego wyprowadzenia lęgu. Ptaki znikały i brakowało jednoznacznych dowodów rozrodu.
Leśnik Tomasz Sczansny, który na co dzień pracuje w lasach Nadleśnictwa Rudy Raciborskie, pod koniec maja 2025 r. zarejestrował głos samca syczka.
- Tego dnia mój plan był prosty, chciałem poobserwować i posłuchać ptaków polnych i łąkowych. Miejsce, do którego pojechałem, nie należało do tych przyciągających ornitologów. Na pozór zwyczajne, nie zapowiadało większych emocji. A właśnie tam wydarzyło się coś, co przerosło moje najśmielsze oczekiwania – tak Tomasz Sczansny wspomina dzień usłyszenia syczka.
Arktyczna kraina na Mierzei Wiślanej. Morze cofnęło się o kilka metrów
– Zostałem specjalnie do wieczora, żeby posłuchać świerszczaków i derkacza. Był 25 maja, wtedy po raz pierwszy usłyszałem z dużej odległości niecodzienny dźwięk. Początkowo pomyślałem, że to sóweczka, choć teren zupełnie do niej nie pasował. Uznałem więc, że musiało mi się przesłyszeć, albo gdzieś przy domach po prostu coś zapiszczało. Gdy zapadła ciemność i znalazłem się bliżej miejsca, z którego wcześniej dobiegał ten głos, ptak odezwał się ponownie. Wryło mnie w ziemię - dodaje.
Po miesiącu, kiedy ptak był nadal aktywny, do Tomasza dołączył Sławek Rubacha, ornitolog i prezes Stowarzyszenia Ochrony Sów. W kolejne noce panowie słyszeli i obserwowali samca syczka. Przełom nastąpił pod koniec czerwca, kiedy ornitolodzy stwierdzili obecność pary lęgowej. Kolejne dnie upływały na poszukiwaniu dziupli. W połowie lipca odnaleziono ją w olszy czarnej. Z dołu dziupla była niewidoczna, co tłumaczy, dlaczego wcześniej nie udało się jej zlokalizować.
Para syczków – samiec w odmianie szarej i samica w odmianie rudej – wspólnie opiekowała się potomstwem. W pierwszych dniach po wykluciu samica ogrzewała i chroniła pisklęta, natomiast samiec niemal bez przerwy dostarczał pokarm, nawet do stu razy w ciągu nocy. Do dziupli trafiały m.in. pająki, pasikoniki czy drobne gryzonie.
Pomimo niesprzyjającej, chłodnej i deszczowej pogody, lęg zakończył się sukcesem. Dzięki zastosowaniu termowizji oraz fotopułapki udało się określić terytorium łowieckie ptaków, zarejestrować moment opuszczenia dziupli przez młodego osobnika oraz udokumentować jego karmienie poza gniazdem.
Od tego czasu gatunek ten oficjalnie zmienił status z zalatującego sporadycznie na lęgowy.
To wydarzenie ma istotne znaczenie dla krajowej awifauny i potwierdza rozszerzanie się zasięgu występowania tej niewielkiej, ciepłolubnej sowy na północ od dotychczasowej granicy jej europejskiego areału.
- To doświadczenie potwierdza, że warto jeździć na ptaki także w miejsca pozornie zwyczajne, nieatrakcyjne. Nie zawsze trzeba szukać rzadkości w słynnych ostojach – podsumowuje to niezwykłe odkrycie Tomasz Sczansny. – Śląsk jeszcze raz udowodnił swoje bogactwo przyrodnicze, które przełamuje stereotyp czarnego, węglowego regionu. A polska awifauna od 2025 roku liczy już jedenaście gatunków lęgowych sów – dodaje leśnik.
Syczek to drobna sowa, której znakiem rozpoznawczym są pióra na głowie wyglądające jak małe "uszy". Gatunek ten jest związany z ciepłymi, raczej suchymi i półotwartymi terenami: parkami, sadami, alejami czy prześwietlonymi zadrzewieniami - często blisko ludzi.
Syczek, mimo swych niedużych rozmiarów, jest migrantem długodystansowym - zimę spędza w Afryce na południe od Sahary, a na lęgowiska wraca wiosną. Do lęgów wykorzystuje przede wszystkim dziuple starych drzew oraz skrzynki lęgowe, rzadziej otwory w budynkach lub porzucone gniazda innych ptaków. Składa zwykle 3-6 jaj późną wiosną.
W menu syczka dominują duże owady (m.in. koniki polne i chrząszcze), a uzupełnieniem bywają drobne kręgowce, na które poluje nocą. W miejscach, gdzie syczek występuje liczniej, bywa sprzymierzeńcem w ograniczaniu liczby owadów nocnych.
W sprzyjających warunkach (ciepłe, spokojne noce) jego głos można usłyszeć od zmierzchu do świtu, szczególnie w okresie aktywności terytorialnej.