Wylicza problemy Putina. Mogą zacząć się po wojnie

Zakończenie wojny w Ukrainie nie musi oznaczać dla Władimira Putina spokojnego końca konfliktu. Wręcz przeciwnie. W Rosji mogą wtedy nasilić się napięcia i pytania o przyszłość jego władzy.

.Wylicza problemy Putina. Mogą zacząć się po wojnie
Źródło zdjęć: © Getty Images, Shutterstock
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Partia "Jedna Rosja" ma walczyć o utrzymanie większości konstytucyjnej, co dałoby Kremlowi swobodę w zwiększaniu wydatków na obronność i zmianach prawa.
  • Z danych przywołanych w tekście wynika, że 58 proc. badanych opowiada się za negocjacjami pokojowymi, a 33 proc. za kontynuowaniem wojny.
  • Rosyjska gospodarka mierzy się z deficytem pracowników szacowanym na ok. 4,8 mln osób, co komplikuje plany uzupełniania armii.

Pierwszym poważnym testem dla Kremla po latach wojny będą wybory do Dumy Państwowej. Te odbędą się w dniach 18-20 września 2026.Jak pisze Roger Boyes, korespondent "The Times", politolog i ekspert ds. polityki międzynarodowej, wynik głosowania może pokazać skalę zmęczenia rosyjskiego społeczeństwa i stać się sygnałem dla elit, że poparcie dla obecnego układu słabnie

Władze chcą utrzymać dominację Jednej Rosji w 450-osobowej Dumie. Zachowanie większości konstytucyjnej dawałoby Kremlowi możliwość łatwiejszego przeforsowywania kluczowych decyzji.

Problemem dla Putina byłby jednak wyraźnie słabszy wynik partii. Jak wskazuje "The Times", mógłby on zwiększyć napięcia wśród rosyjskich elit i nasilić rozmowy o przyszłości przywództwa przed końcem obecnej kadencji Putina w 2030 r.


WIDEO
Szokujące zachowanie na hulajnodze. Zignorował policję i uciekał wśród pieszych. Jest nagranie

Nastroje wokół wojny również się zmieniają. Według najnowszego badania Levada Center 59 proc. Rosjan popiera rozpoczęcie negocjacji pokojowych, a 31 proc. chce kontynuowania działań wojennych.

Jednocześnie poparcie dla Putina pozostaje wysokie – w lipcu deklarowało je 74 proc. badanych. To pokazuje, że mimo zmieniających się opinii o wojnie nie ma obecnie danych wskazujących na gwałtowny spadek poparcia dla rosyjskiego przywódcy – podkreśla Roger Boyes.

Mobilizacja, braki kadrowe i problem żołnierzy z 2022 r.

Jednym z największych problemów po wyborach może być kolejna mobilizacja. Poprzednia, ogłoszona w 2022 r., wywołała protesty i falę wyjazdów z Rosji. Tymczasem armia potrzebuje ludzi, a rosyjska gospodarka zmaga się z brakiem pracowników.

Rosja może potrzebować nawet 55–60 tys. nowych żołnierzy miesięcznie, aby uzupełniać straty na froncie. Według danych przytoczonych w materiale od początku 2026 r. straty rosyjskiej armii miały wynieść 267 tys. zabitych i rannych.

Kreml może więc unikać oficjalnego ogłaszania dużej mobilizacji. Zamiast tego władze mogą liczyć na kontrakty z armią i presję na młodych Rosjan, którzy w ten sposób trafialiby na front.

Problemem pozostają też żołnierze zmobilizowani w 2022 r. Wielu z nich, mimo wcześniejszych zapowiedzi demobilizacji, wciąż służy. Jeśli Rosja będzie potrzebowała kolejnych rekrutów, może to zwiększyć napięcia społeczne i polityczne.

Autor zestawia obecną sytuację z historią Rosji i ZSRR. Przypomina, że skutki długich wojen w przeszłości prowadziły do kryzysów politycznych, m.in. przed rewolucjami 1905 i 1917 r. oraz po wycofaniu wojsk z Afganistanu.

Wniosek jest niepokojący dla Kremla: długa wojna może stać się obciążeniem nawet w przypadku zwycięstwa. Powracający żołnierze mogą oczekiwać większego wsparcia, a władze będą musiały zmierzyć się m.in. z ranami psychicznymi, brakiem pracowników i dalszą militaryzacją społeczeństwa.

Wybrane dla Ciebie