Wypadek księdza na paralotni. Uratował go 300-letni dąb

311

Było o włos od tragedii. Proboszcz z Ignalina leciał paralotnią, w pewnym momencie nastąpiła awaria sprzętu i duchowny zaczął spadać w dół. Na szczęście uratował go 300-letni dąb. Ksiądz wylądował w konarach drzew.

Wypadek księdza na paralotni. Uratował go 300-letni dąb
66-lletni ksiądz wylądował w konarach drzew. (Policja)

Niebezpieczny wypadek proboszcza z Ignalina (woj. warmińsko-mazurskie). 66-letni ksiądz Kazimierz w trakcie lotu paralotnią, na skutek awarii sprzętu zaczął spadać. Na szczęście duchowny spadł na 300-letni dąb, który rośnie blisko kościoła, co uratowało jego życie. Proboszcz wylądował w konarach drzewa, gdzie zawisł na linkach. Znajdował się 10 metrów nad ziemią.

"W sumie latałem kilkanaście minut. W chwili awarii zdążyłem tylko krzyknąć "Jezus Maria!" i więcej nie pamiętam - opowiadał w rozmowie z "Faktem" ks. Kazimierz.

Awaria techniczny była przyczyną wypadku

Jak wyjaśniła Komenda Powiatowa Policji w Lidzbarku Warmińskim prawdopodobną przyczyną zdarzenia była awaria techniczna - pęknięcie karabińczyka trzymającego linki skrzydła. W wyniku akcji ratowniczej 66-letni duchowny został ściągnięty na ziemię przy pomocy podnośnika Państwowej Straży Pożarnej.

Mężczyzna z ogólnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala. Tam też została pobrana mu krew do badań. Wszystkie okoliczności tego zdarzenia są wyjaśniane - zapewnia policja.

Zobacz także: Awaryjne lądowanie awionetki. Wyrwało klapę bagażową
Autor: ESO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić