Wypadek na Węgrzech. Kapelan ujawnia, czego chciały rodziny

Kapelan szpitala w Miszkolcu, gdzie m.in. trafiły ofiary wypadku autokaru na Węgrzech otrzymał od rodzin poszkodowanych jednoznaczną prośbę. Bliscy rannych poprosili, aby Attila Gecse otworzył szpitalną kaplicę. Duchowny, z którym rozmawiał reporter "Faktu" nie miał wątpliwości, co zrobić.

Kapelan ujawnia, jaka była prośba bliskich ofiar wypadku busaKapelan ujawnia, jaka była prośba bliskich ofiar wypadku autokaru na Węgrzech
Źródło zdjęć: © X | Mezőkövesd Képekben
Marcin Lewicki

W niedzielę (16 sierpnia) doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru na drodze M3 na Węgrzech. Pojazd wracający z pielgrzymki z Medziugorie zjechał ze swojego pasa autostrady i przewrócił się. Na miejscu zginęło 11 pielgrzymów. Jedna osoba zmarła w szpitalu. 39 pasażerów autokaru zostało rannych (w tym 10 osób ciężko).

Ranni trafili do kilku węgierskich szpitali, w tym do szpitala w Miszkolcu. "Fakt" rozmawiał z kapelanem tej placówki. Duchowny ujawnił, że przybyli na miejsce bliscy poszkodowanych mieli do niego tylko jedną prośbę.

Dopiero po południu do mnie zadzwonili, żebym otworzył kaplicę, aby rodziny mogły tam pójść, pomodlić się i choć trochę odzyskać spokój - powiedział "Faktowi" Attila Gecse.

Kapelan nie ma wątpliwości, że dla bliskich ofiar modlitwa to sposób na wytchnienie i odpoczynek. W rozmowie z "Faktem" Gecse ujawnił, że nie musiał otwierać kaplicy. Przekazał rodzinom, że ta jest otwarta cały czas.

Jeśli ktoś chce, cały czas może tam pójść i się modlić - tłumaczy duchowny.

Wspólnota katolicka na Węgrzech stara się pomóc poszkodowanym i ich rodzinom. Attila Gecse ujawnił, że zakonnicy i wierni zorganizowali m.in. dach nad głową dla bliskich ofiar.

Są tutaj osoby, które pomagają. Zapewniają nocleg tym ludziom. Mamy też księdza Polaka, który nas wspiera - powiedział "Faktowi" kapłan z Węgier.
Wybrane dla Ciebie