Wystrzał z broni myśliwskiej na komendzie w Radomiu. Policjantowi grozi więzienie

W marcu w sądzie w Radomiu rozpocznie się proces w sprawie wystrzału z broni myśliwskiej na Komendzie Wojewódzkiej Policji. Do zdarzenia doszło w styczniu 2024 r. Policjant, który wniósł bez pozwolenia broń na teren jednostki, usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień.

Proces w tej sprawie ruszy na początku marcaProces w tej sprawie ruszy na początku marca
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, Getty Images | Anna Jarecka, NurPhoto
Aneta Polak

Adam R. stanie przed sądem w Radomiu w związku z incydentem, do którego doszło w styczniu 2024 roku na Komendzie Wojewódzkiej Policji. Mężczyzna, jeszcze jako czynny funkcjonariusz (obecnie na emeryturze), przyszedł do pracy z prywatną bronią myśliwską. Nie zgłosił tego przełożonemu i wniósł do służbowego pokoju sztucer wraz z nabojami (prywatnej broni nie ma w spisie rzeczy, które funkcjonariusze mogą przynosić z sobą do pracy).

Do wystrzału doszło podczas sprawdzania broni. Jak przypomina PAP, pocisk wystrzelony przez funkcjonariusza przebił ścianę i przeleciał przez korytarz, odbijając się od ściany przeciwległej. Na szczęście korytarz był pusty i nikt nie ucierpiał.

Prokuratura zarzuca policjantowi przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Funkcjonariuszowi grozi teraz kara do trzech lat więzienia.

Proces ws. wystrzału na komendzie

Według śledczych z Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód, Adam R. naruszył zasady bezpieczeństwa związane z używaniem broni (broń należy zawsze traktować jako naładowaną, nawet gdy wcześniej została pod tym kątem sprawdzona, ponadto nie należy trzymać palca na spuście, jeśli nie chce się oddać strzału, a lufa powinna być zawsze skierowana w kierunku bezpiecznym).

Do wystrzału broni doszło w trakcie sprawdzania sprawności broni. Wcześniej jej właściciel niechcący trącił sztucer i chciał sprawdzić, czy nie uszkodziła się luneta. Zdaniem śledczych, policjant, przebywając w pokoju służbowym, oddał strzał kontrolny bez sprawdzenia, czy do komory nabojowej nie został załadowany pocisk.

Jak przekazała wiceprezes Sądu Okręgowego w Radomiu Renata Król, proces w tej sprawie rozpocznie się na początku marca. W trakcie śledztwa podejrzany nie przyznał się do popełnionego przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień. Jednak materiały dowodowe, w tym ekspertyza biegłych, potwierdziły, że to podejrzany miał kontakt z tą bronią i to on z niej wystrzelił.

Źródło: PAP

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie