Z psem na cmentarz. Czy wszystko, co wolno, jest na miejscu? [OPINIA]

Psy coraz częściej towarzyszą nam niemal wszędzie. Zabieramy je na zakupy, do restauracji, na wakacje, a niekiedy również na cmentarze. Dla jednych to zupełnie normalne, inni uważają, że zwierzęta nie powinny pojawiać się między nagrobkami. Temat budzi emocje, szczególnie w okolicach Wszystkich Świętych, kiedy cmentarze odwiedzają tłumy ludzi.

eastern europe cemetery, candles
eastern europe cemetery, candles, graves
wrtpCzy wypada zabierać psa na cmentarz?
Źródło zdjęć: © Getty Images | wrtp
Małgorzata Badur

Sama mam psa, niewielkiego kundelka, który od lat jest częścią naszej rodziny. Uwielbiam spędzać z nim czas i chętnie zabieram go tam, gdzie mogę. Nie mam jednak złudzeń, że zawsze będzie idealnie posłuszny. Czasem wystarczy ciekawy zapach, inny pies albo niespodziewany hałas, żeby nagle pociągnął za smycz. Podczas zwykłego spaceru nie jest to nic nadzwyczajnego, ale w niektórych miejscach takie zachowanie może narobić kłopotów.

Jednym z nich jest cmentarz. O ile nikogo nie zdziwi pies obwąchujący drzewo w parku, o tyle podobne zainteresowanie czyimś nagrobkiem może już wywołać zupełnie inną reakcję.

Pies nie wie, gdzie się znajduje

Dla psa cmentarz to kolejne miejsce pełne zapachów. Nie rozumie, że stoi przy czyimś grobie, a kwiaty i znicze zostawili tam bliscy zmarłego. Może więc zainteresować się wiązanką, zacząć obwąchiwać pomnik albo, co gorsza, załatwić się.

I co wtedy? Właściciel może szybko odciągnąć zwierzę, ale trudno udawać, że nic się nie stało. Zwłaszcza jeśli zobaczy to ktoś, kto właśnie przyszedł odwiedzić grób bliskiej osoby. Dla psa to naturalne zachowanie, ale dla człowieka może być nieakceptowalne.

Podobnie jest z odchodami. Odpowiedzialny właściciel powinien zawsze sprzątać po swoim pupilu, ale czy naprawdę chcielibyśmy oglądać psa załatwiającego przy grobie naszych bliskich?

Na cmentarzu łatwo też coś przypadkowo uszkodzić. Wystarczy szarpnięcie smyczy, żeby przewrócić donicę albo strącić znicz, szczególnie tam, gdzie przejścia są wąskie, a pomniki stoją blisko siebie.

Nie każdy musi zachwycać się naszym pupilem

Jako właścicielka psa wiem, jak łatwo uznać własnego czworonoga za najgrzeczniejszego na świecie. Mój też jest cudowny, ale inni wcale nie muszą podzielać mojego zachwytu. Niektórzy boją się psów, inni po prostu nie chcą mieć z nimi kontaktu. I mają do tego prawo. Chyba każdy słyszał kiedyś od właściciela psa słynne "on nic nie zrobi". Tyle że takie zapewnienie nie zawsze uspokaja.

Nie chodzi nawet o agresję. Pies może podejść do obcej osoby, zacząć ją obwąchiwać albo nagle zaszczekać. Dla właściciela będzie to drobiazg, dla kogoś innego nieprzyjemna sytuacja. Szczególnie jeśli ktoś przyszedł na cmentarz, by w ciszy wspominać bliskich, a nie zajmować się cudzym zwierzęciem.

Czy sam pies dobrze się tam czuje?

Cmentarz nie zawsze jest bezpiecznym miejscem dla zwierzęcia, szczególnie pod koniec października i na początku listopada. Alejki zapełniają się wtedy ludźmi, a na grobach stoją setki zapalonych zniczy. Pies może się poparzyć, skaleczyć łapę rozbitym szkłem albo przestraszyć się tłumu.

Mój kundelek zdecydowanie bardziej cieszy się ze spaceru, podczas którego może spokojnie powęszyć, niż z chodzenia między ludźmi na krótkiej smyczy. A przecież wizyta na cmentarzu potrafi trwać godzinę albo dłużej. Odwiedzamy kolejne groby, spotykamy rodzinę, czasem uczestniczymy w nabożeństwie. Zwierzę musi w tym czasie cierpliwie czekać.

Warto więc zadać sobie pytanie, czy zabieramy pupila na cmentarz dla jego przyjemności, czy po prostu dlatego, że sami chcemy mieć go zawsze przy sobie.

Nie wszystko musi być dostępne dla psa

Coraz więcej restauracji, hoteli czy sklepów pozwala na wejście ze zwierzęciem. I bardzo dobrze. Sama chętnie korzystam z miejsc przyjaznych psom. Nie oznacza to jednak, że czworonóg powinien towarzyszyć nam wszędzie.

Rozumiem, że bywają wyjątki. Ktoś przyjechał z daleka, podróżuje ze zwierzęciem albo nie ma go z kim zostawić. Nie zamierzam nikogo z tego powodu potępiać. Zdaję sobie też sprawę, że wiele psów potrafi zachowywać się spokojnie i nie sprawia żadnych problemów. Nie o to jednak chodzi.

Choć w Polsce nie ma ogólnego ustawowego zakazu wprowadzania psów na cmentarze, a ograniczenia mogą wynikać z regulaminu konkretnej nekropolii, dla mnie nie jest to wyłącznie kwestia przepisów. Są przecież rzeczy, których nie robimy nie dlatego, że grozi nam za nie mandat, ale dlatego, że zwyczajnie nie wypada.

Cmentarz to dla mnie coś więcej niż alejki, nagrobki i rzędy zapalonych zniczy. To miejsce, w którym spotykają się pamięć, tęsknota, wiara i emocje. Przychodzimy tam, żeby pomodlić się za zmarłych, wspomnieć wspólnie spędzone chwile, czasem w ciszy porozmawiać z kimś, kogo już nie ma. Dla jednych jest to miejsce związane z wiarą i nadzieją na życie wieczne, dla innych przestrzeń osobistej zadumy. Niezależnie od przekonań zasługuje na szczególny szacunek. Nie wszystko musi być przecież zapisane w regulaminie, żebyśmy sami potrafili wyznaczyć sobie pewne granice.

Kocham swojego psa i traktuję go jak członka rodziny, ale kiedy odwiedzam groby bliskich, zostawiam go w domu. Nie dlatego, że obawiam się, iż narobi szkód, lecz przede wszystkim z szacunku do tego miejsca i ludzi, którzy przychodzą tam ze swoim smutkiem, wspomnieniami i modlitwą. Według mnie cmentarz po prostu nie jest miejscem dla psa. Nawet jeśli prawo pozwala na jego obecność, nie oznacza to, że wypada go tam zabierać.

Wybrane dla Ciebie