Seniorka sprzedaje orzechy i kwiaty na ulicy. "Nikt nic nie kupił"

W codziennym pośpiechu i gonitwie za własnymi sprawami łatwo przeoczyć tych, dla których każdy dzień to walka o przetrwanie. Na kieleckim deptaku przy ulicy Paderewskiego można spotkać starszą kobietę, która próbuje dorobić do skromnego budżetu, sprzedając kwiaty i orzechy. Do godziny 16:00 nikt się przy niej nie zatrzymał. Jej los poruszył jednego z przechodniów, który nagłośnił sprawę w sieci.

.Seniorka sprzedaje orzechy i kwiaty na ulicy. "Nikt nic nie kupił"
Źródło zdjęć: © Facebook | Przemysław Wójcik
Edyta Tomaszewska

Dla wielu mieszkańców Kielc ulica Paderewskiego to po prostu tętniący życiem punkt na mapie miasta – miejsce spacerów, zakupów i załatwiania codziennych spraw. Dla tej starszej pani to jednak codzienny cel długiej i kosztownej podróży.

Kobieta, by stanąć na kieleckim chodniku, musi pokonać nie lada trasę. Wyrusza z Woli Łagowskiej do Łagowa, a stamtąd autobusem jedzie prosto do Kielc. Sam bilet w jedną stronę kosztuje ją 10 zł – dla osoby w trudnej sytuacji materialnej to niemały wydatek i realne ryzyko, że całodzienny wyjazd przyniesie stratę zamiast zysku.

Przyjeżdża z nadzieją, że sprzeda bukieciki kwiatów i samodzielnie zebrane orzechy.


WIDEO
Seniorka uwierzyła w inwestycję. Straciła ponad 53 tys. zł

Niestety, rzeczywistość bywa bezwzględna. Jak relacjonuje pan Przemysław, który nagłośnił historię w mediach społecznościowych, kobieta stała na chłodzie od samego rana do godziny 16:00 i przez cały ten czas nikt niczego od niej nie kupił. Tłum mijał ją obojętnie.

– Nikt nie kupił od pani dzisiaj? – zapytał pan Przemysław. – Nikt, nawet nikt się nie spytał – odpowiedziała seniorka.

Wzruszony widokiem zmęczonej, zmarzniętej seniorki mężczyzna postanowił zareagować. Kupił od niej cały asortyment – kwiaty trafiły później do personelu medycznego w przychodni przy ulicy Sobieskiego, a orzechy zostały rozdane.

"Tak się żyje w Polsce – jednym się aż przelewa, a drugi ledwo ma na przeżycie. W tej gonitwie szczurów ta kobiecina była niezauważona przez nikogo przez cały dzień" – napisał pan Przemysław w swoim poruszającym wpisie.

Post szybko zaczął krążyć w sieci, wywołując falę współczucia i dyskusji o trudnej sytuacji polskich emerytów, którzy zmuszeni są dorabiać w ten sposób do głodowych świadczeń.

Wybrane dla Ciebie