Zajrzeli do gniazda bielików. Zaskoczenie. "Wywinął się przeznaczeniu"
Na profilu LTO – Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego pojawiło się nagranie, które poruszyło internautów i zaskoczyło nawet osoby śledzące życie ptaków drapieżnych. Na filmie widać młodego myszołowa siedzącego w gnieździe bielików – i wszystko wskazuje na to, że nie powinno go tam być.
– Ten mały myszołów wpadł na obiad do bielików jako przystawka i nie tylko wywinął się przeznaczeniu, ale ma okazję pokosztować specjałów, jakich w rodzinnym gnieździe na pewno by nie uświadczył – napisali z przymrużeniem oka ornitolodzy z LTO.
Jednocześnie zwrócili uwagę na smutny kontekst tej historii – młody bielik z tego samego gniazda nie przeżył infekcji po zaplątaniu się w pozostawione przez człowieka sznurki od snopowiązałki. Choć sytuacja wygląda niezwykle, przyrodnicy podkreślają, że podobne przypadki – choć bardzo rzadkie – są już znane nauce.
Co łączy bielika i myszołowa?
Na pierwszy rzut oka te dwa gatunki wydają się do siebie podobne – oba należą do ptaków drapieżnych i są wyposażone w zakrzywiony dziób oraz silne szpony. Zarówno bielik, jak i myszołów budują gniazda i opiekują się potomstwem, a młode przez pierwsze tygodnie życia są całkowicie zależne od rodziców.
Łączy je również strategia wychowawcza – dorosłe ptaki reagują na określone bodźce, takie jak ruch czy zachowania pisklęcia proszącego o pokarm. To właśnie może tłumaczyć, dlaczego czasem dochodzi do sytuacji, w której obcy młody ptak zostaje zaakceptowany w gnieździe.
Więcej różnic niż podobieństw
Na tym jednak podobieństwa w dużej mierze się kończą. Bielik to największy polski ptak drapieżny – rozpiętość jego skrzydeł może przekraczać 2 metry. Najczęściej związany jest z dużymi zbiornikami wodnymi i poluje głównie na ryby oraz ptaki wodne, choć korzysta także z padliny.
Myszołów jest od niego znacznie mniejszy – waży zwykle około kilograma i częściej można go zobaczyć nad polami, łąkami i skrajami lasów. Jego podstawowym pokarmem są drobne ssaki, zwłaszcza gryzonie.
Różni je również skala. Dorosły bielik ma ogromną przewagę siły nad myszołowem i zdarza się, że rabuje gniazda innych ptaków, również drapieżnych. To właśnie dlatego ornitolodzy przypuszczają, że młody myszołów trafił do gniazda jako potencjalna zdobycz.
Jak to możliwe, że nie został zjedzony?
Specjaliści wskazują, że u bardzo młodych ptaków kluczową rolę odgrywają zachowania opiekuńcze rodziców. Jeśli przyniesione pisklę jest w podobnym wieku do własnego potomstwa i zachowuje się jak ono – domaga się karmienia, reaguje na obecność dorosłych – może zostać czasowo zaakceptowane.
Nie oznacza to jednak świadomej adopcji w ludzkim rozumieniu. To raczej efekt działania instynktów i wyjątkowego zbiegu okoliczności. Tym razem jednak ten zbieg okoliczności sprawił, że młody myszołów dostał drugą szansę – i zamiast zostać obiadem, stał się niecodziennym mieszkańcem bielikowego gniazda.