Zaraza w Rosji? Doniesienia o masowym uboju
W wielu regionach Rosji trwa masowy ubój bydła, który oficjalnie ma ograniczać choroby zakaźne. Skala działań i sposób realizacji budzą poważne kontrowersje. Rolnicy alarmują o nadużyciach, niskich odszkodowaniach i fatalnej sytuacji najmniejszych gospodarstw.
Według portalu AgroNews w ostatnich miesiącach w różnych częściach Rosji, szczególnie na Syberii i w dorzeczu Wołgi, dochodzi do szeroko zakrojonych akcji likwidacji całych stad zwierząt gospodarskich. Władze tłumaczą je walką z chorobami zakaźnymi, jednak hodowcy wskazują, że często zabijane są także zdrowe zwierzęta - i to bez pełnej diagnostyki i możliwości odwołania od decyzji. Interwencjom towarzyszą służby porządkowe, a działania mają charakter natychmiastowy.
Przyczyna tak szeroko zakrojonych działań jest niejasna. Choć oficjalnie mówi się o różnych chorobach, eksperci wskazują, że stosowane procedury przypominają te wykorzystywane przy zwalczaniu pryszczycy – choroby szczególnie groźnej z perspektywy handlu międzynarodowego. Jej wystąpienie powinno automatycznie blokować wymianę towarów. O tym, że w Rosji może rozwijać się pryszczyca wskazywał również artykuł, jaki pod koniec marca wypuściła "Nowaja Gazieta". Rosyjska gazeta informuje o masowym uboju w Rosji, który jest szczególnie dotkliwy dla mniejszych hodowców. Rolnicy podejmują dramatyczne działania, m.in. chowają swoje bydło.
Największe obawy budzą kwestie finansowe. Odszkodowania wypłacane rolnikom są znacznie niższe od wartości rynkowej zwierząt, co dla wielu gospodarstw oznacza poważne straty i ryzyko bankructwa. W sieci pojawiają się nagrania dokumentujące brutalne metody uboju oraz skalę zjawiska, co dodatkowo podsyca napięcia społeczne. "Nowaja Gazieta" podaje, że "zwierzęta zabijano pod nieobecność właścicieli lub odbierano siłą przy pomocy policji".
Urzędnicy bardzo źle wykonali swoją pracę. To kompletna katastrofa. Na początku chcieli zrobić wszystko w ciszy, żeby "ognisko" było małe i żeby nikt niczego nie zauważył. Nikt nie spodziewał się takiej skali - mówi anonimowo przedstawiciel holdingu rolniczego z obwodu nowosybirskiego.
Jednocześnie rosyjski eksport mięsa i produktów mlecznych odbywa się bez większych ograniczeń - od maja 2025 roku Rosja ma status kraju bez pryszczycy. Gdyby go straciła, groziłoby zablokowaniem eksportu do innych państw. Głównymi odbiorcami są m.in. Białoruś, Kazachstan, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu. - Eksport jest kluczowy dla rozwoju branży. Jego ograniczenie byłoby poważnym ciosem - mówi jeden z ekspertów, którego cytuje "Nowaja Gazieta".
Jak zauważa AgroNews, sytuacja ujawnia wyraźny podział rynku – podczas gdy małe gospodarstwa ponoszą straty, duże przedsiębiorstwa kontynuują działalność, a nawet umacniają swoją pozycję kosztem mniejszych. Część produktów trafia również do instytucji publicznych, w tym wojska. Zdaniem ekspertów rzeczywista skala problemu może być znacznie większa, niż wynika z oficjalnych informacji. "Nowaja Gazieta" twierdzi, że zaraza mogła pojawić się w nawet 18 regionach Rosji.