Zastrzelił psa pod Kaliszem. Sąsiad nie przyjął pieniędzy
40-latek z okolic Kalisza śmiertelnie postrzelił psa swojego sąsiada. Po wszystkim starał się jakoś załagodzić sprawę i zapłacić za wyrządzoną szkodę. Właściciel czworonoga wezwał policję. Sprawcy grozi teraz nawet kilkuletnia odsiadka.
Najważniejsze informacje
- Policja z Kalisza zatrzymała 40-latka, który przyznał, że strzelił do psa z broni myśliwskiej.
- Mężczyzna usłyszał zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem; zastosowano wobec niego dozór policyjny.
- Sprawę opisuje TVN24; pierwszy informował lokalny portal kalisz24.info.pl.
W poniedziałek, 2 marca br., służby otrzymały zgłoszenie o postrzeleniu psa w jednej z miejscowości pod Kaliszem (woj. wielkopolskie). Jak podaje TVN24, właściciel zwierzęcia najpierw usłyszał huk, a chwilę później zobaczył, jak jego pupil upada na ziemię. Futrzak nie przeżył ataku.
40-latek postrzelił psa swojego sąsiada. Zwierzę nie przeżyło
Do strzału przyznał się 40-latek z pobliskiej posesji. Z relacji przekazanej przez kaliską policję dla TVN24 wynika, że sprawca próbował załatwić tę sprawę polubownie, oferując właścicielowi psa pieniądze. Gdy ten odmówił i wezwał funkcjonariuszy, mężczyzna miał pospiesznie zabrać martwe zwierzę i wywieźć do lasu. Policjanci odnaleźli ciało czworonoga, a biegły po sekcji wskaże dokładną przyczynę jego śmierci.
Funkcjonariusze zabezpieczyli też broń myśliwską oraz amunicję, z której - według ustaleń - padł strzał. Jak informuje TVN24, mężczyzna posiadał na nią wymagane pozwolenia. Zatrzymano go i przesłuchano w komendzie, a następnie usłyszał zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Za ten czyn kodeks przewiduje do pięciu lat pozbawienia wolności.
Śledztwo kaliskiej policji trwa. 40-latek otrzymał dozór policyjny
Rzeczniczka kaliskiej policji, podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, przekazała w rozmowie z TVN24, że śledczy badają okoliczności zdarzenia. Śledztwo znajduje się dopiero na wstępnym etapie. Kluczowe będzie teraz ustalenie przebiegu wydarzeń i motywu działania podejrzanego.
Po postawieniu zarzutu wobec 40-latka zastosowano dozór policyjny. To oznacza obowiązek stawiania się w jednostce policji zgodnie z harmonogramem i pozostawanie do dyspozycji organów ścigania.
Śledztwo dopiero ruszyło. Mężczyzna nie tłumaczył w żaden sposób swojego postępowania. Będziemy wyjaśniać okoliczności całego zdarzenia - podała dla TVN24 Anna Jaworska-Wojnicz z kaliskiej policji.