Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
ŁKU
|
aktualizacja

Zaufali mapom Google. Rodzinę odnaleziono po dwóch dniach

30
Podziel się:

Wiele osób nie wyobraża sobie podróżowania bez Google Maps. Aplikacja ułatwia życie zwłaszcza w trakcie wakacyjnych wojaży, ale trzeba przy tym uważać przy wybieranych trasach. Przekonała się o tym jedna z rodzin w Australii, którą służby ratunkowe odnalazły dopiero po 48 godzinach.

Zaufali mapom Google. Rodzinę odnaleziono po dwóch dniach
Zaufali mapom Google. Rodzinę odnaleziono po dwóch dniach (Pixabay)

Darian Aspinall wraz z matką i dwójką dzieci wybrał się w długą podróż z Queensland do Adelaide. Wsiedli oni do samochodu w niedzielne popołudnie, po czym kilka godzin później bliscy stracili z nimi jakikolwiek kontakt. Udało się ich zlokalizować dopiero po upływie 48 godzin, a w akcję poszukiwawczą zaangażowano specjalny helikopter ratunkowy.

Zaufali mapom Google. Rodzinę odnaleziono po dwóch dniach

Aspinall i jego bliscy zostali znalezieni na środku pustyni. Machali ubraniami w kierunku śmigłowca, starając się zwrócić na siebie uwagę. Gdy ratownicy dotarli do nich, nie posiadali już zapasów wody ani jedzenia, dlatego sytuacja była ekstremalna.

Jak się okazało, Aspinall podczas podróży do Adelaide zdecydował się skorzystać z Google Maps. To właśnie aplikacja miała wpakować Australijczyka i jego bliskich w potężne tarapaty. Kierowca twierdzi, że jechał zgodnie ze wskazówkami nawigacji, aż w pewnym momencie pokierowała go na nieutwardzoną drogę. Jej stan pogarszał się z kilometra na kilometr, aż w końcu jego SUV utknął w trudnym terenie. Na dodatek we wskazanej lokalizacji brakowało zasięgu sieci komórkowej.

Znajdując się w trudnym położeniu, rodzina Aspinall uznała, że należy wyruszyć na poszukiwanie ratunku. Przez kilka godzin mężczyzna wraz z matką i małymi dziećmi błąkał się po pustyni, po czym ostatecznie wrócił w rejon, gdzie pozostawił wcześniej samochód.

Google Maps przy wyborze trasy z Queensland do Adelaide proponuje dwie opcje - jedna z nich zakłada podróż trwającą nieco ponad 21 godzin, druga - 24 godziny. Warto pamiętać, że to kierowca wybiera, z której możliwości chce skorzystać. To na nim spoczywa odpowiedzialność za skutki wyboru nieodpowiedniej drogi.

Nawigacja ma być narzędziem, które może wspomóc kierowcę w trakcie jazdy, ale jej zaleceń nie należy traktować jako wyroczni. Równocześnie bezwzględnie nakazane jest obserwowanie wszelkich znaków drogowych na trasie. Może się bowiem okazać, że dane w aplikacji nie zostały zaktualizowane i trafimy na nieczynną drogę czy most.

Zobacz także: Mikołajki. "Walczą o turystę, by skorzystał z ich oferty"
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(30)
Żygógle
miesiąc temu
Dwa dni temu odkrył ja że google mapy w chooja letom i nie wie google że (od Brna w stronę Mikulova) bezpłatna droga ekspresowa zaczyna się na zjeździe przed Pohorolicami a nie za nimi i uparcie prowadzić chce przez Pohorelice czego nie podziela ani Sygic ani Navigator. Siedzą pociotki w Góglu i w chôja letom by nic nie robić ciecie z bąbką w nosie...a po Słoweni od Ptuj do Cvetlina Chorwackiego to już szczyt rozkoszy jak wyrysuje trasę...
Kierowca z wy...
miesiąc temu
No fakt, ryzyko wjechania w bagno z Google jest wysokie, powinni dodać prócz pieszego, auto, auta przeprawowe z wyciągarkami
Jaca
miesiąc temu
Zastanawiam się czemu ma służyć ten artykuł,próba dyskredytowania aplikacji?. To tylko maszyna obsługiwana przez człowieka . Poza tym czytamy że ktoś wybrał się w długą podróż po Australii a po dwóch dniach postoju nie miał wody i żywności.Pozatym zjechał z drogi utwardzonej i pomimo pogarszającej się sytuacji brną dalej ,jadąc z małymi dziećmi.A na koniec ciekawe jak odnalazł pozostawiony samochód na środku pustyni.Moze mapy google pomogły? Jeżeli to prawda to wiadomo kto zawinił i dobrze się to wszystko skończyło. Pozdrowienia dla wszystkich podróżników.
Neonówka
miesiąc temu
Po dwóch dniach odnaleziono rodzinę? Po czterech dniach nadal nie odnaleziono rtęci w Odrze - nawet nie szuka jej już Konrad Piasecki z TVN a nawet milczy na ten temat pan Donald Tusk...
Gall Anonim
miesiąc temu
Jak się nie widzi życia na drodze to wypadałoby trasę zmienić a nie w zadupie największe wjeżdżać
Rad86
miesiąc temu
I bardzo dobrze się stało!jak ludzie śa takimi baranami że muszą z GPS-em do KIBLA już iść bo nie wiedzą jak trafić!GPS TYLKO pomaga w dotarciu do wyznaczonego miejsca ale trzeba użyć jednak trochę własnego rozumu,a nie bazować się na elektronice!!!!
urolog
miesiąc temu
Niedługo będzie wam niezbędna nawigacja po to by trafić do wc..szkoda słów .
byl taki
miesiąc temu
film IDIOKRACJA z 2006 roku polecam obejrzec jak ktos nie widzial
byl taki
miesiąc temu
film IDIOKRACJA z 2006 roku polecam obejrzec jak ktos nie widzial
Ktoś
miesiąc temu
Po pierwsze to trzeba umieć obsługiwać mapy nawigacji. Dobrze że nie ustawili najkrótszej trasy czyli na przełaj bo by ich prowadziła polami lasami i dolinami. Znajomy zaufał mapom googla i prawie do jeziora wjechał. Ja mam swoją nawigację Sygic w telefonie pełna płatna wersja z 90 zł na rok i czy jadę do Eindhoven, czy są korki pod Duisburgiem, czy na Słubicach korki ( puści mnie przez Frankfurt nad Odrą) , czy nawet w Warszawie to moją osobówkę tak przeprowadzi że nie mam problemu z dojazdem nawet do rodziny na wsi w szczerym polu czy lesie
Darek
miesiąc temu
Google maps jeat ok tylko cza umieć ustawiać nawigację a oni mieli napewno ustawioną pieszą albo rower.
Buh
miesiąc temu
Od zawsze uważam że ślepi i głupi nie powinni wsiadać za kółko
Ona
miesiąc temu
Niegdy nie mialam takiej sytuacji🤭a bez mapy googla jestem jak goryl we mgle😂
Real
miesiąc temu
Zabrakło rozumu i samodzielnego myślenia.
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić