Zima nie wybije kleszczy? Bakteria daje im "supermoce"
Sroga zima nie wybije kleszczy. Dr Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu mówi o2.pl, że te groźne pajęczaki mają "supermoce" pomagające im przetrwać. - Niskie temperatury tak naprawdę nic kleszczom nie robią - mówi ekspertka.
Jak mówi w rozmowie z o2.pl Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, na aktywność kleszczy wpływają temperatura i wilgotność.
Jeśli mamy ciepłą zimę, a temperatury sięgają 5-7 stopni Celsjusza, kleszcze są aktywne. Oczywiście w czasie mroźnej zimy ich nie ma. Co robią? Śpią, zakopane w glebie, pod liśćmi, w lasach, na łąkach bądź w naszych ogródkach. Dlatego też mróz czy śnieg nie wpływają na nie - mówi dr Wierzbicka w rozmowie z o2.pl.
Kleszcze śpią przykryte "kołderką" ziemi, liści, czasem śniegu. Ponadto temperatura w glebie jest zazwyczaj wyższa od tej, z jaką mamy do czynienia na "naszej wysokości". Dlatego kleszcze doskonale radzą sobie z mrozami.
Dodatkowo naukowcy odkryli, że jedna z bakterii, które mogą przenosić kleszcze, daje im "supermoc". To bakteria anaplazmozy, której enzymy powodują, że kleszcz nie zamarza nawet przy minus 30 stopniach Celsjusza. Tak więc niskie temperatury tak naprawdę nic kleszczom nie robią i nie mają zupełnie wpływu na to, czy wiosną będziemy mieli ich więcej, czy mniej - mówi ekspertka z Uniwersytetu Przyrodniczego.
Nowe kleszcze w Polsce
To jednak nie koniec złych wieści dla osób, które lubią spędzać czas na łonie natury. W naszym kraju pojawił się nowy gatunek - chodzi o kleszcze wędrowne. Już w sierpniu 2024 roku Uniwersytet Warszawski poinformował o wykryciu pierwszych trzech przypadków - we Wronach koło Poznania, w okolicach Częstochowy, a także rejonie Barankowa. Do tej pory wykryto ich 12 w Polsce - głównie na Śląsku i w Wielkopolsce.
Kleszcze wędrowne, zwane też afrykańskimi, występują w Afryce, południowo-wschodniej Azji i na południu Europy. Teraz powoli docierają nad Wisłę. Jak możemy przeczytać na stronach sanepidu, są one nawet czterokrotnie większe od okazów występujących naturalnie na terenie Europy. Wiemy o nich też, że są bardziej niebezpieczne niż pospolite kleszcze, które spotykamy w Polsce.
Choroby, które przenoszą kleszcze europejskie, takie jak kleszcz pospolity czy łąkowy, znamy doskonale. Wiemy mniej więcej, jak je leczyć i czy można im przeciwdziałać poprzez szczepienia. Jeśli chodzi o kleszcze afrykańskie, sytuacja jest bardziej złożona. Przenoszą one inne choroby, na przykład gorączkę krwotoczną krymsko-kongijską. Nie dość, że możemy się nią zarazić, to jeszcze mało prawdopodobne jest, że nasz lekarz rodzinny w ogóle o niej słyszał. Leczenie jest utrudnione a śmiertelność znacznie wyższa niż w przypadku chorób, które znamy - mówi dr Wierzbicka.
Ekspertka zwraca uwagę, że kleszcze wędrowne "są przyzwyczajone do terenów półpustynnych, żerowania na dużych zwierzętach i biegania za swoją ofiarą". - Zachowują się więc zupełnie inaczej niż kleszcze pospolite, które znamy z tego, że atakują z zasadzki. Dlatego sposoby ochrony muszą być zupełnie inne niż te, które stosujemy wobec powszechnie występujących kleszczy - zaznacza ekspertka.
Na razie skala występowania kleszczy wędrownych nie jest dokładnie znana, ale musimy pamiętać, że będzie ona rosła. Musimy chronić przed zagrożeniem siebie i swoje zwierzęta. Jak dotąd takie przypadki zarejestrowano w Hiszpanii, Bośni i Serbii. W Polsce i na Węgrzech jeszcze ich nie było - mówi dr Anna Wierzbicka.
Przypomnijmy, że według Światowej Organizacji Zdrowia śmiertelność krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej (CCHF) wynosi od 10 do 40 proc. w zależności od ogniska. Choroba figuruje na liście WHO na liście chorób traktowanych priorytetowo.
Sanepid podkreśla, że kleszczy wędrownych nie należy rozgniatać ani wykręcać, bowiem uwolniony w ten sposób płyn z ich ciał jest zakaźny. "Preferowane jest zamrożenie środkiem do tego przeznaczonym, dostępnym w aptece. W celu ochrony przed nimi zalecane jest stosowanie repelentów" - podają stacje sanitarne. Każdy, kto napotka kleszcza wędrownego, może go zgłosić na stronie narodowekleszczobranie.pl. Można tam zobaczyć również lokalizacje innych zgłoszeń.
Coraz dłuższe występowanie
Nowy gatunek kleszczy w Polsce to jeden aspekt. Drugim jest ich wydłużona aktywność. Minęły czasy, kiedy widywaliśmy je dopiero wiosną.
Z powodu braku temperatur ujemnych przez większość roku aktywność kleszczy, a więc także nasza percepcja ich występowania, jest znacznie dłuższa. W związku z tym nie jesteśmy w żaden sposób zwolnieni z profilaktyki i sprawdzania swojego ciała, nawet jeśli kalendarz sugerowałby coś innego - wskazuje ekspertka z UPP.
Jak dodaje, suche wiosny i lata nie sprzyjają kleszczom. Szczyt ich występowania przesuwa się w pewnych rejonach Europy z maja w stronę kwietnia i marca albo z września na październik i listopad. Kleszczom doskonale za to pasują subtropikalne lata, takie jak nad Morzem Śródziemnym. Niestety, taka pogoda, jaka odpowiada także nam, jest idealna dla niebezpiecznych pajęczaków.
Rafał Strzelec, dziennikarz o2