Zima wróci do Polski. Wtedy spadnie śnieg
Pierwsze dni marca przyniosły w Polsce temperatury jak w kwietniu, a miejscami nawet w maju. Prognozy długoterminowe sugerują jednak wyraźny zwrot: na przełomie marca i kwietnia możliwy jest napływ chłodniejszych mas powietrza i spadek temperatur.
Pierwsze dni marca w Polsce przyniosły temperatury bardziej charakterystyczne dla wiosny niż dla końcówki zimy. W wielu regionach kraju termometry wskazywały wartości typowe dla kwietnia, a lokalnie nawet dla maja. Ciepłe powietrze napływające z południa i zachodu Europy sprawiło, że początek miesiąca upłynął pod znakiem bardzo łagodnej pogody, dużej ilości słońca i temperatur wyraźnie przekraczających wieloletnią normę.
W niektórych miejscach w ciągu dnia notowano ponad 15 stopni Celsjusza, a lokalnie jeszcze więcej. Tak wysokie wartości jak na początek marca sprawiły, że przyroda zaczęła szybciej reagować na zmiany pogody. Pojawiły się pierwsze oznaki intensywniejszej wegetacji, a wiele osób zaczęło traktować aurę jako zapowiedź szybkiego nadejścia pełnej wiosny.
Jak podkreśla IMGW, cytowane przez "Fakt", synoptycy dopuszczają przejściowe chmury, przelotny deszcz oraz burze, choć te zjawiska nie powinny dominować. Długoterminowe wyliczenia sugerują, że tegoroczny marzec może należeć do wyjątkowo suchych, z przewagą dni słonecznych i temperaturami o ok. 1–2 st. C powyżej średniej z lat 1991–2020.
Pierwsze już są. Zaraz zacznie się szaleństwo
Zima wróci do Polski
Modele meteorologiczne coraz częściej wskazują jednak na napływ chłodniejszych mas powietrza do Europy Środkowej pod koniec marca i na początku kwietnia.
Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, temperatury mogą spaść poniżej normy wieloletniej, a w najchłodniejsze dni słupki rtęci zatrzymają się w przedziale od pięciu do dziesięciu stopni Celsjusza.
Wraz z ochłodzeniem mogą pojawić się zimowe epizody pogodowe, takie jak deszcz ze śniegiem czy krupa śnieżna. Z obecnych prognoz wynika, że taki typ aury może utrzymać się w pierwszej dekadzie kwietnia, co oznacza, że stabilna wiosna jeszcze poczeka.
Kwiecień w Polsce od dawna słynie z bardzo zmiennej pogody. Nawet jeśli średnie temperatury będą typowo wiosenne, mogą zdarzyć się pojedyncze dni z ochłodzeniem lub przelotnymi opadami śniegu. Takie sytuacje są jednak zwykle krótkotrwałe i nie oznaczają powrotu pełnej zimy.
Meteorolodzy podkreślają również, że prognozy na kilka miesięcy naprzód zawsze obarczone są dużą niepewnością. Długoterminowe modele pokazują raczej ogólne tendencje niż dokładny przebieg pogody w konkretnych dniach. Oznacza to, że choć prawdziwa zima w kwietniu jest mało prawdopodobna, pogoda może jeszcze zaskoczyć krótkimi epizodami chłodu.