Zmarł niespełna 2-letni Nikoś. Mama zamieściła wpis. "Nasz malutki"

Niespełna 2-letni Nikoś Kastelik, znany jako Mały Wojownik z Czechowic-Dziedzic, zmarł w niedzielę 25 października. Chłopiec od miesięcy walczył z neuroblastomą IV stopnia, która mimo intensywnego leczenia dała przerzuty do szpiku i kości. O śmierci dziecka poinformowała jego mama.

Nie żyje Nikoś Kastelik z Czechowic-DziedzicNie żyje Nikoś Kastelik z Czechowic-Dziedzic
Źródło zdjęć: © Facebook
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Nikoś Kastelik zmarł 25 października o godz. 22:22.
  • Chłopiec cierpiał na neuroblastomę IV stopnia z przerzutami.
  • W jego leczenie i zbiórki angażowali się mieszkańcy Czechowic-Dziedzic oraz okolic.

Chłopiec miał zaledwie kilka miesięcy, gdy przypadkowe USG brzucha wykazało guz nadnercza. Później przeszedł operacje, kolejne schematy chemioterapii oraz immunoterapię. Mimo bardzo intensywnego leczenia choroba nadal postępowała. Informację o jego śmierci przekazała mama, Patrycja, w mediach społecznościowych.

Leczenie Nikosia Kastelika

Neuroblastoma zaatakowała także szpik i kości. Gdy lekarze w Polsce wyczerpali dostępne możliwości terapii, rodzina szukała pomocy poza krajem. Nikoś trafił do Barcelony, gdzie miał kontynuować leczenie. Jego historia była znana mieszkańcom Czechowic-Dziedzic i pobliskich miejscowości.

W pomoc dla Małego Wojownika włączała się cała społeczność. Organizowano działania wspierające rodzinę w czasie terapii oraz zbierano środki potrzebne na leczenie za granicą.

Rodzina przekazała wiadomość o śmierci

Mama chłopca opublikowała wiadomość o odejściu syna w niedzielę wieczorem.

Nie wiemy, jak napisać te słowa. Nie wiemy, jak opisać ból, który rozrywa nas od środka. (...) Mieliśmy patrzeć, jak rośniesz. Mieliśmy obserwować, jak poznajesz świat, jak się śmiejesz, bawisz i odkrywasz kolejne rzeczy. Mieliśmy prowadzić Cię przez życie, chronić przed złem i zawsze być obok, kiedy będziesz potrzebował mamy i taty. (...) Dlaczego właśnie Ty, nasz malutki chłopczyku? Dlaczego tak niewinne dziecko musiało przejść przez tyle cierpienia? Dlaczego świat potrafi być tak okrutny dla tych, którzy dopiero zaczęli go poznawać? Nie ma odpowiedzi, które ukoiłyby nasze serca. Nie ma słów, które naprawiłyby to, co zostało zniszczone. Jest tylko rozpacz, tęsknota i miłość tak ogromna, że nie mieści się w naszych sercach – napisała.

Nikoś Kastelik do końca pozostawał pod opieką bliskich i lekarzy.

Wybrane dla Ciebie