Termofor z pestek wiśni to tak zwany termofor suchy: w środku nie ma wody, tylko pestki, które magazynują ciepło i oddają je powoli oraz równomiernie. Taki okład bywa pomocny, gdy chcesz miejscowo rozgrzać brzuch, kark czy plecy albo po prostu ogrzać się w chłodny dzień.
W praktyce działa jak klasyczny termofor, ale wiele osób ceni go za to, że nie ma ryzyka wylania gorącej wody. Jest też poręczny i lekki, dlatego często trafia do domowych apteczek jako rozwiązanie dla całej rodziny.
Z czego zrobić suchy termofor?
Najważniejsze są pestki. Do przygotowania sensownej poduszki przydają się pestki z minimum kilograma wiśni. Im więcej ich zbierzesz, tym termofor będzie większy i dłużej utrzyma temperaturę.
Potrzebujesz też materiału na "opakowanie". Sprawdzi się poszewka na małą poduszkę albo bawełniany worek, który da się szczelnie zaszyć. Warto pomyśleć o kształcie już na tym etapie, bo termofor może być dłuższy (na kark) albo bardziej "kwadratowy" (na brzuch).
Jak przygotować pestki na termofor?
Pestki trzeba dokładnie wypłukać, aby pozbyć się resztek miąższu. Potem rozłóż je na papierowym ręczniku i zostaw do wyschnięcia. Ten etap może potrwać kilka dni i nie warto go skracać, bo do worka powinny trafić wyłącznie suche pestki.
Gdy pestki są suche, wsyp je do poszewki lub worka i zaszyj tak, aby nic nie wydostawało się na zewnątrz. Taki termofor jest wielorazowy i możesz go używać wielokrotnie.
Jak podgrzać termofor z pestek wiśni?
Najprostsza metoda to wykorzystanie piekarnika. Rozgrzej piekarnik do 150 st. C i włóż termofor na około pięć minut. W sezonie grzewczym termofor możesz też położyć na grzejniku. Wersję z pestkami da się podgrzewać także w mikrofalówce.
Zasada jest jedna: okład ma przyjemnie rozgrzewać, a nie parzyć. Jeśli temperatura jest zbyt wysoka, poczekaj chwilę przed przyłożeniem.