Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
oprac.
|

Nie żyje Janina Traczykówna. Aktorka miała 91 lat

49
Podziel się:

O śmierci wybitnej aktorki teatralnej i filmowej poinformowała na Facebooku TVP.

Nie żyje Janina Traczykówna. Aktorka miała 91 lat
Janina Traczykówna w 2009 roku (Jan Balana / Studio69 / Forum)

"W wieku 90 lat zmarła wybitna aktorka Janina Traczykówna. Niezapomniana Michasia z filmu i serialu "Noce i Dnie" oraz matka Adasia z Dnia Świra i Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Zagrała również w wielu spektaklach Teatr Telewizji TVP i główną rolę w pierwszym polskim serialu "Barbara i Jan". Przez blisko 40 lat występowała na deskach Teatru Dramatycznego w Warszawie" - czytamy.

Janina Traczykówna od dziecka wiedziała, że jej przeznaczeniem jest teatralna scena. To na niej przez ponad pięćdziesiąt lat spełniała się w wymarzonym zawodzie aktorki. . Choć zdobyła kilka znaczących nagród i uznanie w oczach krytyków, najważniejsi dla niej zawsze byli widzowie. To ich sympatia świadczyła o jej talencie. A tej nigdy nie brakowało. Gdy wystąpiła w roli początkującej dziennikarki pracującej dla gazety "Echo", zyskała status gwiazdy. W Polsce nie było nikogo, kto nie znałby ciemnowłosej bohaterki o dziecięcym głosie. Później ponownie zaistniała w świadomości widzów rolą matki głównego bohatera w filmach: "Dzień świra" oraz "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".

Janina Traczykówna urodziła się 16 maja 1930 roku we Włodawie. W 1953 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, a dokładnie 21 listopada tego samego roku zadebiutowała rolą Stelli w "Fantazym" Juliusza Słowackiego w Teatrze Polskim w Szczecinie. Kilka lat później jej talent został doceniony przez Związek Artystów Scen Polskich. Aktorka została uhonorowana specjalną nagrodą im. Stefana Jaracza.

W 1955 roku Traczykówna wyjechała ze Szczecina i przeprowadziła się do stolicy. Przez kolejnych trzydzieści siedem lat związana była ze sceną stołecznego Teatru Dramatycznego. Na warszawskiej scenie wcieliła się m.in. w rolę Julii w spektaklu "Romeo i Julia" Williama Szekspira, Rei w "Romulusie Wielkim" Friedricha Dürrenmatta oraz flecistki w "Rzeźni" Sławomira Mrożka.

Choć aktorka kochała teatr i spotkania z żywo reagującą publicznością, uwielbiała również pracę przed kamerą. I tak rok po ukończeniu PWST, wystąpiła u boku Hanki Bielickiej i Zbigniewa Skowrońskiego w filmie "Celuloza" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Od tej pory każda jej kolejna kreacja filmowa spotykała się z uznaniem krytyków.

Choć wystąpiła w kilkudziesięciu produkcjach (m.in. "Ludzie z pociągu", "Noce i dnie", "Brunet wieczorową porą", "Miś"), w pamięci widzów zapisała się jako Barbara Raczyk w pierwszym serialu komediowo-sensacyjnym "Barbara i Jan". To właśnie ta kreacja przyniosła jej największą popularność i zachwyt męskiej części publiczności. Aktorka nie była jednak zainteresowana ofertami wzdychających do niej mężczyzn. Dlaczego?

Gdy Traczykówna otrzymała propozycję zagrania u boku Jana Kobuszewskiego, nie mogła uwierzyć we własne szczęście. Jej uwaga skupiła się wyłącznie na nim. Była nawet skłonna zagrać za darmo, byle tylko uczyć się warsztatu i móc współpracować z najlepszymi aktorami. A takim był dla niej właśnie Kobuszewski.

Ostatecznie artystka otrzymała niewielkie wynagrodzenie za swoją pracę. Powodem niskiej gaży nie była jednak jej fascynacja gwiazdorem, ale skromny budżet produkcji.

- Pamiętam, że na planie występowaliśmy w prywatnych ubraniach. Na wszystko brakowało pieniędzy. Zdjęcia przez trzy miesiące kręcono w fabryce na warszawskiej Woli – powiedziała na łamach tygodnika "Rewia".

Gdy serial "Barbara i Jan" trafił na ekrany, Janina Traczykówna zyskała status gwiazdy. Jak wspominała w rozmowie z "Rewią", ekspedientki w sklepach obsługiwały ją poza kolejnością, a jej nazwisko figurowało w kontekście najpopularniejszych aktorek. Jej charakterystyczny dziecięcy głos przestał kojarzyć się wyłącznie z bohaterami filmów dla dzieci i młodzieży.

Młodsze pokolenie pokochało Janinę Traczykównę, gdy wcieliła się w rolę matki Adasia Miauczyńskiego w "Dniu świra" oraz "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". To właśnie z jej ust padły słowa, które do dziś cytuje wielu fanów produkcji: "Zupę zjedz, talerz gorącej, pomidorowa, przynajmniej dobra".

O popularności i aktorskim kunszcie Traczykówny może również świadczyć fakt, iż artystka została nominowana do Polskich Nagród Filmowych w kategorii "drugoplanowa rola kobieca" w "Dniu świra" oraz uhonorowana Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Po sukcesie obu produkcji w reżyserii Marka Koterskiego artystka nieoczekiwanie uznała, że nadszedł czas, aby pożegnać się z widzami i ustąpić miejsca na scenie debiutantom. Jak obiecała, tak zrobiła. Ostatni raz przed kamerami pojawiła się w 2009 roku w filmie "Ostatnia akcja". Później przeszła na zasłużoną emeryturę.

W przeciwieństwie do wielu gwiazd szklanego ekranu aktorka unikała skandali i miłosnych podbojów. W 1953 roku zakochała się w Witoldzie Skaruchu, z którym spędziła wspólnie kolejne pięćdziesiąt siedem lat. Gdy w 2010 roku małżonków rozdzieliła śmierć mężczyzny, Traczykówna długo nie mogła pogodzić się z odejściem ukochanego męża.

- Świetnie się uzupełnialiśmy. Mąż był duszą towarzystwa – wspominała na łamach "Rewii".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(49)
Kredo
4 miesiące temu
ÓW zdecyduj się w końcu ile rzeczywiście miała lat bo z matematyki to chyba nie byliście dobrzy. W nagłówku piszecie że miała 91 lat a pod zdjęciem piszecie że 90 a urodzona była 1930
obatel
4 miesiące temu
art jakiś nie do końca, pomija najważniejszą i najlepszą jednak role w Nocach i Dniach
tłuczony2
4 miesiące temu
bier kubełko, Wyngiel je we wiosce,najlepsza rola
Bogdan __46
4 miesiące temu
Była świetna w serialu: Barbara i Jan; w parze z Buszewskim :) I zupełnie inna w 'Ludziach z pociągu'. Znakomita, niedoceniona aktorka...
uwaga,uwaga
4 miesiące temu
Dziasiaj na ulicach Brukseli regularna wojna ze sprzedajną policją chroniącą salonowych mordercow.
uwaga,uwaga
4 miesiące temu
Dzisiaj na ulicach Brukseli regularna wojna ludzi ze sprzedajną policja chroniącą salonowych mordercow ludzkosci
Helena
4 miesiące temu
ze smiercia jej do twarzy
Kombatant
4 miesiące temu
A ona byla w powstaniu ? Bo nic nie pisza ?
anna
4 miesiące temu
uwielbialam jej tembr glosu, cudowny teraz niespotykany. wieczne odpoczywanie
gosc
4 miesiące temu
kraftuwna teraz traczykowna najlepszi odhodza
la2010
4 miesiące temu
Niezapomniany i niepowtarzalny głos. Niezwykle sympatyczna i ciepła.
????????
4 miesiące temu
Jednak aktorzy żyją długo. Czy to wynika z ich dobrego umysłu?
Krogul
4 miesiące temu
Odchodzą najwięksi. Wielki żal i pustka.
qrek
4 miesiące temu
Nie będzie już "wyngla we wiosce". Odchodzą Aktorzy, zostają odtwarzacze...
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić