Najważniejsze informacje
- John Stringer ocenił, że Władimir Putin staje się bardziej skłonny do ryzyka, ponieważ wojna w Ukrainie się przedłuża.
- NATO obawia się działań, które mogą podzielić sojuszników, w tym ukrytych ataków i sabotażu.
- Przedstawiciele Sojuszu twierdzą, że bezpośredni rosyjski atak na państwa NATO pozostaje mało prawdopodobny.
John Stringer, zastępca Naczelnego Dowódcy Sojuszniczych Sił NATO w Europie, mówił o zachowaniu Władimira Putina w związku z przedłużającą się wojną w Ukrainie. Według niego rosyjski przywódca staje się coraz bardziej lekkomyślny, niebezpieczny i skłonny do podejmowania ryzyka – informuje agencja Associated Press.
Stringer zwrócił uwagę przede wszystkim na działania Rosji, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo państw NATO. Chodzi m.in. o incydenty z dronami, działania sabotażowe oraz inne formy presji określane jako działania hybrydowe.
Udawał amerykańskiego żołnierza. Oszukał kobiety i uciekł z Polski
Stringer ostrzegł, że granica między przypadkowym zdarzeniem a celowym działaniem jest bardzo cienka. Zaznaczył jednak, że możliwość eskalacji nie oznacza jeszcze, iż Moskwa podjęła decyzję o jej przeprowadzeniu. Jego zdaniem państwa NATO powinny zachować ostrożność, aby nie odpowiedzieć w sposób, który Rosja mogłaby wykorzystać do dalszego podziału sojuszników.
Putin staje się coraz bardziej lekkomyślny, niebezpieczny i skłonny do ryzyka – powiedział John Stringer podczas konferencji w Estonii. Dodał, że rosyjski przywódca może rozważać różne działania, by doprowadzić do rozłamu między państwami NATO.
Premier Estonii Kristen Michal ocenił, że państwa NATO różnie oceniają skalę zagrożenia ze strony Rosji. Łączy je jednak przekonanie, że Moskwa coraz częściej sięga po działania hybrydowe i celowo testuje reakcję państw Sojuszu.
Zdaniem Michala wzrost liczby takich incydentów może być związany ze wsparciem Zachodu dla Ukrainy. Rosja ma próbować w ten sposób osłabić pomoc dla Kijowa, a jednocześnie sprawdzać, jak NATO reaguje na działania wymierzone w jego członków.
Estoński premier porównał Władimira Putina do "szczura osaczonego w kącie", który w sytuacji presji staje się bardziej aktywny. Jednocześnie zaznaczył, że bezpośredni atak Rosji na państwo NATO jest obecnie mało prawdopodobny. Jedną z głównych barier ma być ryzyko zdecydowanej odpowiedzi całego Sojuszu, a także zaangażowanie rosyjskich wojsk w wojnę przeciwko Ukrainie.
Podobną ocenę przedstawił szef brytyjskiego sztabu obrony, marszałek lotnictwa sir Richard Knighton. Jak stwierdził, rosyjskie postępy na froncie są powolne, a armia ponosi duże straty. Nie ma jednak oznak, że Władimir Putin zrezygnował z realizacji swoich celów w Ukrainie.
Dowódca NATO ostrzega przed Putinem
Do sytuacji odniósł się również ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker. Według niego Rosja nie dąży obecnie do otwartego konfliktu z Sojuszem. Prowokacje, takie jak naruszanie przestrzeni powietrznej Rumunii czy Polski, mają mieć przede wszystkim charakter testowania reakcji NATO. Whitaker ocenił, że działania te nie wskazują na przygotowania do rozpoczęcia pełnoskalowej wojny z Sojuszem.
Putin nie chce konfliktu z NATO – powiedział Whitaker agencji Associated Press. Dodał, że większe obawy budzą działania hybrydowe, w tym sabotaż. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślił z kolei, że Stany Zjednoczone i Europa są ze sobą ściśle powiązane, a Sojusz musi utrzymywać gotowość i siłę odstraszania.
Wcześniej Stringer wskazywał, że rozwój tanich bezzałogowców podważa tradycyjny model obrony powietrznej oparty na drogich pociskach i myśliwcach. Wojna w Ukrainie oraz konflikt na Bliskim Wschodzie pokazują, że przyszłe działania zbrojne mogą obejmować masowe użycie dronów zdolnych do przeciążania systemów obronnych.