Putin szykuje eskalację? Wskazał trzy dowody

Rośnie napięcie na wschodniej flance NATO. Rosjanie wprowadzili godzinę policyjną przy granicy z Estonią. Brytyjski dziennik "Daily Mail" wskazuje, że to jeden z trzech dowodów na chęć eskalacji ze strony Moskwy.

Władimir PutinWładimir Putin
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Rafał Strzelec

W jednym z najnowszych artykułów na temat bezpieczeństwa w Europie dziennik "Daily Mail" wskazuje, że historia zna przykłady władców, którzy źle ocenili ryzyko, doprowadzając do wojny. Jednym z nich jest cesarz Wilhelm II, który w 1914 r. zakładał, że po inwazji niemieckiej na Belgię Wielka Brytania pozostanie z boku. Pomylił się.

W podobnej sytuacji ma być teraz Władimir Putin, który według brytyjskiego dziennika "znajduje się na krawędzi własnego katastrofalnego błędu w kalkulacji – takiego, który mógłby uruchomić artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego i skierować Europę na drogę do III wojny światowej."

Zdaniem autora artykułu Marka Almonda, dyrektora Instytutu Badań nad Kryzysami w Oksfordzie, "rosyjskie czołgi nie zatrzymają się na Kijowie." Wspomina, że Rosja chce anektować Białoruś do 2030 r. Zdaniem Almonda Putin chce iść śladami Piotra Wielkiego czy Iwana Groźnego i rozszerzyć wpływy Rosji na Europę Wschodnią. Dyrektor Crisis Research Institute wskazuje na trzy dowody.

Pierwszy to prawdopodobne uruchomienie mobilizacji w Rosji. Wołodymyr Zełenski wskazywał, że Kreml chce pozyskać nawet 300 tys. nowych żołnierzy. Tymczasem wielu Rosjan ucieka za granicę m.in. do Gruzji w obawie przed wezwaniem do wojska.

Po drugie, jak wspominaliśmy, rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa wprowadziła ograniczenia w przemieszczaniu się na dwóch obszarach wzdłuż granicy z Estonią, w tym godzinę policyjną w nocy. Ma to sugerować przygotowania do lądowej inwazji na to państwo NATO.

Po trzecie, jak wylicza Almond, Białoruś rozpoczęła czterodniowe ćwiczenia wojskowe w pobliżu granic z Polską i Litwą. "Ćwiczenia odbywały się w pobliżu strategicznie kluczowego około 40-kilometrowego przesmyku suwalskiego. Przebiegający przez terytorium Litwy i Polski przesmyk suwalski jest najkrótszą drogą między Białorusią a rosyjską eksklawą – obwodem kaliningradzkim nad Bałtykiem. Gdyby Putin zdołał przejąć przesmyk, byłoby to katastrofalne dla państw bałtyckich, które – odcięte w ten sposób od reszty kontynentu – stałyby się łatwym celem dla rosyjskiej machiny wojennej" – pisze Almond.

Dyrektor Instytutu Badań nad Kryzysami zastanawia się, czy Europa dysponuje odpowiednimi środkami do powstrzymania działań Rosji. Zwraca uwagę, że Francja zaczęła aktywnie poszukiwać politycznego porozumienia na wypadek wojny z Rosją, jednak działania Wielkiej Brytanii ocenia dość nisko.

"Zaledwie trzy miesiące temu ówczesny minister obrony John Healey zrezygnował w związku z niepowodzeniami w zwiększeniu wydatków na obronność do 3 proc. PKB. (...) Dla Wielkiej Brytanii prawdziwym wyzwaniem nie będzie więc odważne odpowiedzenie na wezwanie wynikające z artykułu 5 i przyjście z pomocą państwom bałtyckim, lecz pytanie, czy w ogóle mamy możliwości, by im pomóc. (...) Pod koniec zimnej wojny brytyjska armia liczyła 153 tys. żołnierzy zawodowych. Dziś mamy ich mniej niż połowę tej liczby" – zwraca uwagę analityk.

Na koniec zwraca uwagę, że Rosja ma więcej możliwości niż bezpośredni atak na NATO: cyberwojnę, sponsorowany przez państwo terroryzm, atak typu "false flag", działania prawne mające wywrzeć presję, dezinformację czy inne działania hybrydowe. "Putin wie, że obecnie nie jest w stanie prowadzić wojny totalnej z Europą" – pisze Almond, ale wskazuje również, że "Władimir Putin jest ryzykantem" i szykuje kolejny ruch po inwazji na Ukrainę.

Wybrane dla Ciebie