Tymek urodził się z HLHS, czyli zespołem niedorozwoju lewego serca. Dwa lata temu stan zdrowia chłopca zaczął się pogarszać. W lipcu wpisano go na listę oczekujących na przeszczep serca. Rodzina robiła wszystko, by uratować życie Tymka.
Zwracamy się z pilnym apelem. Do rodzin, które właśnie żegnają swoich bliskich na OiT: Jeśli stoicie dziś w obliczu tragedii i wiecie, że medycyna jest już bezradna – błagamy, zgódźcie się na dawstwo narządów. Wasza, choć tak niewyobrażalnie trudna, decyzja to jedyna szansa na to, by Tymon mógł dalej żyć - apelowali rodzice chłopca zaledwie kilka dni temu.
Jak opisuje TVN24, 19 sierpnia lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka wykonali zabieg, który miał dać nastolatkowi więcej czasu. Organizm Tymka okazał się jednak zbyt kruchy. Jego stan zdrowia drastycznie się pogorszył.
Od 20 sierpnia chłopiec był podłączony do aparatury ECMO, czyli do płuco-serca. Sytuacja stała się dramatyczna - liczył się każdy dzień. Jedynym ratunkiem dla Tymka był pilny przeszczep.
Nie żyje 13-letni Tymek Pluszkiewicz
We wtorek wieczorem rodzice chłopca otrzymali długo wyczekiwany telefon z informacją o dawcy. Natychmiast pojechali do szpitala i czekali przy synu na transport do Warszawy, gdzie miał odbyć się przeszczep.
Ostatecznie chłopca udało się przetransportować do stolicy. Niestety, jego stan był skrajnie ciężki - miał niewydolne nerki i wątrobę.
W środę przed południem rodzice wciąż liczyli na operację. Kilka godzin później nadeszły tragiczne wieści. U Tymka rozwinęła się sepsa. Państwo Pluszkiewicz usłyszeli, że dla chłopca nie ma już szansy na ratunek.
20 minut przed godziną 14, na którą zaplanowany był przeszczep, profesor Kuśmierczyk zaprosił nas na rozmowę. Wszystko nam wyjaśnił i powiedział, że przeszczep w tej sytuacji nie ma sensu, ponieważ Tymek i tak go nie przeżyje. Powiedział też, że powinien zapytać nas o to, czy chcemy odłączyć syna od aparatury. Potem porozmawialiśmy jeszcze z doktorem Buczyńskim, który wyjaśnił nam, co się będzie działo, jeśli się na to nie zdecydujemy. Tymek by cierpiał - wyjaśniła TVN24 Anna Pluszkiewicz.
Chłopiec zmarł ok. 16.30, po odłączeniu od aparatury. Bliscy i lekarze walczyli do samego końca.
Serce znalazło się o jeden dzień za późno - podkreśliła Anna Pluszkiewicz.
Mimo tragedii, która dotknęła tę rodzinę, państwo Pluszkiewicz chcą kontynuować działania na rzecz promocji transplantologii.