To miał być prosty zabieg. 19-latka trafiła na salę operacyjną. Doszło do dramatu

Pani Sandra miała 19 lat, gdy zgłosiła się do prywatnej kliniki na zabieg usunięcia polipa. - Obudziłam się i od razu zaczęłam płakać. Bardzo mnie bolało - relacjonuje kobieta w programie "Uwaga!" TVN. Jak się okazało, rutynowy zabieg zamienił się w koszmar. Młoda kobieta została okaleczona. Do dziś szuka sprawiedliwości.

Pani Sandra walczy o sprawiedliwośćPani Sandra walczy o sprawiedliwość
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | Jackyenjoyphotography
Aneta Polak

Lekarze w prywatnej klinice mieli zapewnić panią Sandrę, że usunięcie polipa to krótki, rutynowy zabieg, po którym pacjentka - jeszcze tego samego dnia - wróci do domu. Według relacji kobiety procedura miała trwać "dosłownie 10–15 minut". Wcześniej wykonano USG. Zdjęcia z tego badania - jak twierdzi pacjentka - nie umieszczono w dokumentacji.

Tuż po wybudzeniu pacjentka zaczęła skarżyć się na silny ból. Mimo to zwolniono ją do domu.

Obudziłam się i od razu zaczęłam płakać. Bardzo mnie bolało. Nie było lekarza. Na łóżku czekał na mnie dokument, że wychodzę do domu, że jestem w dobrym stanie i że zabieg przeszedł bez powikłań - mówi pani Sandra w rozmowie z "Uwagą!".

Stan zdrowia młodej kobiety szybko się pogorszył. Gdy wróciła do domu, wymiotowała i miała nagły, obfity krwotok, którego nie potrafiła zatrzymać.

Od razu pomyślałam, że musi być jakiś błąd, bo takie rzeczy nie zdarzają się przy drobnych zabiegach. Tak naprawdę wypuściłam zdrowe dziecko, a zwrócili mi kalekę – mówi pani Joanna, matka pani Sandry.

Późnym wieczorem kobieta skontaktowała się z chirurgiem, który przeprowadzał zabieg. Ten doradził, by zgłosiła się do szpitala. W placówce doszło do kolejnych dramatycznych zdarzeń.

Przebita macica

19-latka trafiła do Szpitala Wojewódzkiego w Lesznie. Dyżurował tam lekarz, który przeprowadził wcześniej zabieg usunięcia polipa.

W szpitalu powiedziałam, że mam krwotok, że cały czas krwawię, że nie daję rady chodzić, że cały czas wymiotuję. Najpierw mnie zabrali na pobieranie krwi, zrobili mi badania, po czym stwierdzili, że żadnego krwotoku nie ma – relacjonuje rozmówczyni "Uwagi!".

Wkrótce pacjentka trafiła na blok operacyjny. - Przyszedł potem lekarz i powiedział, że była przebita macica, ale że już ją zszył, że już jestem bezpieczna - wspomina pani Sandra.

Jednak koszmar zaczął się od nowa. Ból powrócił, a 19-latka czuła się tak źle, że zadzwoniła do swoich bliskich, by się z nimi pożegnać.

"Przyszło do mnie trzech chirurgów"

Po operacji okazało się, że doszło do poważnych powikłań: pacjentka miała przebite jelito, ropień oraz zapalenie otrzewnej. Znów trafiła na stół operacyjny - tym razem przeprowadzono operację ratującą życie.

Przyszło do mnie trzech chirurgów, bez żadnego wytłumaczenia. Powiedzieli tylko, że będę cięta pionowo przez brzuch i że mogę się obudzić ze stomią - wspomina bohaterka reportażu. - Po trzeciej operacji usłyszałam, że miałam martwicę jelit i że perforacja była wykonana w dwóch miejscach. Nie mogłam na to patrzeć. Brzuch był przecięty pionowo, zszywki były metalowe i była stomia - dodaje.

Szpital oraz placówka, w której wykonano pierwszy zabieg, nie odpowiedziały na pytania dziennikarzy, powołując się na tajemnicę lekarską.

Pełnomocnik prywatnej placówki w przesłanej korespondencji zaznaczył jedynie, że każdy zabieg wiąże się z ryzykiem powikłań, a ich wystąpienie nie musi oznaczać błędu medycznego.

Trudno mi jest powiedzieć, co doprowadziło do przeoczenia, ale niewątpliwie jakieś problemy w trakcie zabiegu powinny zostać zauważone. Taka pacjentka przynajmniej przez dłuższy okres powinna być poddana obserwacji - powiedział reporterce dr n. med. Grzegorz Południewski, ginekolog i położnik, którego zapytano o opinię.

Pacjentka i jej rodzina oczekują wyjaśnień oraz odpowiedzialności za wydarzenia, które doprowadziły do długotrwałych konsekwencji zdrowotnych.

Pani Sandra ma narzeczonego. Marzy o tym, by w przyszłości zostać mamą.

Mam żal do tego lekarza. Nie mogę za bardzo uprawiać aktywności. Tak naprawdę jeszcze nie do końca wiadomo, czy w moim przypadku poród naturalny będzie wchodził w grę, czy w ogóle uda mi się zajść w wymarzoną ciążę i czy nie będzie po kilku latach jakichś komplikacji - mówi rozmówczyni "Uwagi!".
Wybrane dla Ciebie