Śmiertelny faul na boisku. Podobna tragedia wydarzyła się w Polsce

Danuta Pałęga
Śmierć Jesusa de Miguela. Bramkarz uderzył go w klatkę piersiowąŚmierć Jesusa de Miguela. Bramkarz uderzył go w klatkę piersiową
Źródło zdjęć: © Facebook

Śmierć Jesusa de Miguela wstrząsnęła hiszpańskim futbolem. 30-letni napastnik CD Tenerife zmarł po zderzeniu z bramkarzem FC Andorra, Jesúsem Owono. Piłkarz doznał zatrzymania krążenia i mimo reanimacji oraz pomocy lekarzy nie udało się go uratować. Okazuje się, że podobny dramat wydarzył się również w Polsce. Ponad 50 lat temu życie na boisku stracił młody bramkarz Zagłębia Wałbrzych.

Do tragicznego zdarzenia doszło 2 listopada podczas spotkania CD Tenerife z FC Andorra. Jesús Owono wybiegł daleko poza własne pole karne, próbując przerwać akcję rywali. W trakcie interwencji z impetem zderzył się z Jesúsem de Miguelem. Wysoko uniesiona noga bramkarza trafiła napastnika w okolice głowy i klatki piersiowej.

30-latek stracił przytomność. Na murawie rozpoczęto akcję ratunkową, a następnie zawodnik został przewieziony do szpitala. Pomimo wysiłków lekarzy zmarł 3 listopada o godz. 8.

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w Hiszpanii. Bramkarz otrzymał czerwoną kartkę, a po tragedii spotkał się również z falą krytyki i gróźb w internecie. Według relacji medialnych nie wskazywano jednak, by jego działanie było celowe. Po meczu długo "płakał i modlił się" w szatni.

Dramat w Polsce. Ryszard Jochym zmarł po uderzeniu w głowę

Podobna tragedia rozegrała się 13 czerwca 1971 r. w Wałbrzychu. Ofiarą boiskowego wypadku był 23-letni Ryszard Jochym, młody bramkarz Zagłębia Wałbrzych. Piłkarz nie zdążył spełnić swojego największego marzenia – zadebiutować w pierwszym zespole na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

Jak przypomina na Facebooku "Wydawnictwo GIA Katowice, Encyklopedia Piłkarska FUJI", Jochym (rocznik 1948) był zawodnikiem perspektywicznym i trenował z pierwszą drużyną. W klubie wiązano z nim nadzieje na przyszłość. W tamtym okresie Zagłębie walczyło o miejsce na podium ekstraklasy, dlatego młody golkiper występował w rezerwach.

Do tragedii doszło podczas spotkania z Chojnowianką. Dramat rozegrał się już w czwartej minucie meczu. Jochym przeprowadził interwencję, podczas której napastnik drużyny przeciwnej kopnął go w głowę w zamieszaniu podbramkowym.

23-latek został przewieziony do szpitala. Lekarze stwierdzili pęknięcie podstawy czaszki. Walka o jego życie trwała całą noc. Niestety, następnego dnia, 14 czerwca, młody bramkarz zmarł.

Koledzy z drużyny zapamiętali tragiczny pogrzeb

Śmierć Jochyma była ogromnym wstrząsem dla kolegów z zespołu. Jan Matysek wspominał po latach, że do klubu przychodziła później zdruzgotana wdowa po piłkarzu wraz z małą córką.

Dwa dni po tragedii Zagłębie rozegrało spotkanie z Szombierkami. Mecz poprzedziła minuta ciszy. Wspomnienia o pogrzebie zachował również Józef Kwiatkowski, ówczesny napastnik wałbrzyskiego klubu. Kondukt żałobny przeszedł ulicami miasta, a w ostatniej drodze piłkarzowi towarzyszyli bliscy, działacze, kibice i koledzy z drużyny.

Jak wspomina "Wydawnictwo GIA Katowice, Encyklopedia piłkarska FUJI", okoliczności wypadku badała specjalna komisja powołana przez Wrocławski Okręgowy Związek Piłki Nożnej. Kontrowersje budził fakt, że zawodnik, który kopnął Jochyma, nie został nawet upomniany przez sędziego. O tragedii z czasem zapomniano, a Zagłębie żyło sukcesem sportowym i występem w Pucharze UEFA.

Wybrane dla Ciebie