Prawie każdy zna kogoś, kto palił całe życie, jadał co popadnie i dożył solidnego wieku w nawet niezłej formie. Z drugiej strony słyszy się o ludziach, którzy dbają o dietę i ruch, a mimo to chorują skandalicznie wcześnie. Skąd bierze się taki paradoks? Odpowiadają za niego geny, wbudowana odporność organizmu, atuty stylu życia i zwykły los szczęścia. Przeanalizujmy, jak długie życie ma się do wieloletnich nałogów.
Geny długowieczności
Naukowcy szacują, że za długość życia czynniki genetyczne odpowiadają w około 20-30 procentach, a reszta to styl życia, środowisko, stres i czysty przypadek. Przy dożywaniu 100 lat moc dziedziczenia rośnie. Najlepiej zbadany jest wariant genu FOXO3, który usprawnia naprawę komórek i obronę przed stresem oksydacyjnym, czyli obronę przed uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki. Ma on miejsce częściej u stulatków w Japonii, Niemczech i we Włoszech. Ciekawy jest też gen APOE w trzech odmianach. Odmiana e4 podnosi ryzyko choroby Alzheimera oraz chorób serca, a u stulatków pojawia się rzadziej. Odmiana e2 z kolei chroni i występuje u nich częściej. Taka kompozycja genów daje ludziom biologiczną przewagę, przez którą znoszą oni wątpliwe nawyki znacznie lepiej.
Ryzyko dotyczy grupy, nie osoby
Statystyczne ryzyko dotyczy grupy ludzi, a nie pojedynczych jednostek. Palenie skraca życie średnio o około 10 lat, a mniej więcej połowa wieloletnich palaczy umiera z powodu chorób powiązanych z tytoniem. Trzeba pamiętać, że są to wartości uśrednione z milionów ludzi, a wewnątrz tej grupy wyniki są bardzo rozłożyste. Jedni umierają przed 60. rokiem życia, inni dożywają 90 lat, choć wypalili tyle samo. Podobnie działa loteria. Szansa na wygraną jest znikoma, a jednak ktoś ją zgarnia. Pojedynczy palacz w solidnym wieku nie obala statystyki. Wypadł po prostu na skrajnym, korzystnym końcu rozkładu, gdzie trafia po prostu niewielki odsetek osób.
Wbudowana odporność organizmu
Poza genami długowieczności ważne jest też to, jak sprawnie ciało naprawia szkody i usuwa trucizny. Za rozkład alkoholu odpowiadają 2 enzymy wątrobowe, czyli dehydrogenaza alkoholowa i dehydrogenaza aldehydowa. U około 8 procent ludzi na świecie, głównie w Azji Wschodniej, ten drugi enzym pracuje wolno. Po lampce wina twarz u nich robi się czerwona, a toksyczny aldehyd octowy znajduje się w ciele dłużej. Podobne różnice dotyczą tytoniu. Enzym CYP2A6 u jednych rozkłada nikotynę szybko, a u innych bardzo powoli. Do tego dochodzi indywidualna sprawność naprawy DNA i neutralizowania szkodliwych produktów przemiany materii. Dlatego przy tej samej dawce alkoholu jedna osoba następnego dnia nie może się pozbierać, a inna rozpoczyna dzień jak gdyby nigdy nic.
Zwykła szarawa rzeczywistość, ale zabarwiona
Długie życie mimo nałogów często wynika z tego, że inne elementy stylu życia działają na korzyść zdrowia. Ruch jest na pierwszym miejscu. Regularna, ale umiarkowana aktywność, czyli zgodnie z zaleceniami około 150 minut tygodniowo, obniża ryzyko przedwczesnej śmierci nawet o 20-30 procent. Liczą się też więzi z ludźmi. Duża analiza z 2010 roku dała do zrozumienia, że osoby z silnymi relacjami mają około 50 procent wyższą szansę na przeżycie w danym okresie. Mówi się, że samotność szkodzi podobnie do wypalania 15 papierosów dziennie i coś w tym jest. Do tego dochodzi spokojny sen po 7-9 godzin i niski przewlekły stres. Takie codzienne atuty częściowo równoważą szkody z palenia lub alkoholu. Oczywiście nie niwelują tych szkód całkowicie.
Przypadki chodzą po ludziach
Nawet najlepsze geny i zdrowy tryb życia nie uchronią przed przypadkiem. Część chorób bierze się z czystego losu. Za każdym razem, gdy komórka się dzieli, może dojść do błędu w kopiowaniu DNA. Organizm wymienia dziennie setki miliardów komórek, więc takich losowań jest niezliczona ilość. Spektakularne badanie z 2015 roku dało do zrozumienia, że właśnie część różnic w ryzyku nowotworów między poszczególnymi tkankami można wiązać z losowymi błędami powstającymi podczas podziałów komórek. Do tego dochodzą wypadki, infekcje oraz zdarzenia, na które człowiek nie ma do końca wpływu. Dlatego długowieczny palacz to w dużej mierze kwestia szczęścia. Ominęły go przeciwności, które innych zabrały wcześnie, niezależnie od tego, jak żyli.
Bez nawyków żyje się dłużej
Nawet ci, którym udało się dożyć późnej starości z papierosem, prawie na pewno żyliby jeszcze dłużej bez palenia. Nie da się cofnąć czasu ani odtworzyć tej zdrowszej wersji życia, ale statystyka nie pozostawia złudzeń. Palenie i nadużywanie alkoholu to elementy, które skracają liczbę lat i na dodatek pogarszają ich jakość. Przez ostatnia lata męczy zadyszka, uporczywy kaszel i słabsza sprawność. Dobra wiadomość jest taka, że rzucenie palenia opłaca się w każdym wieku. Osoby, które zerwały z nałogiem przed 40. rokiem życia, unikają około 90 procent ryzyka zgonu związanego z tytoniem. Myślenie w stylu "on tyle przeżył to mi też się uda", to pozostawienie swojego życia na pastwę losu.
Długie życie mimo złych nawyków to prawie zawsze splot korzystnych genów, mocnej odporności organizmu i zwykłego szczęścia. Takie osoby są wyjątkami i ich historie nie powinny być inspiracją.