Australia dotknięta kataklizmem. Bohaterowie kończą w szpitalu lub kostnicy

Australia trawiona jest przez gigantyczne pożary, które pustoszą kraj, zabijają ludzi i zwierzęta. "Znam parę, która odmówiła ucieczki. Chcieli ochronić zwierzęta w schronisku. Wszystkie zginęły, a oni sami są w szpitalu w stanie krytycznym" - relacjonuje dla o2 policjantka ze stanu Wiktoria, z którą rozmawiała Dagmara Smykla.

Obraz
Źródło zdjęć: © Getty Images | Darrian Traynor
Dagmara Smykla-Jakubiak

"Czuję, że ludzie wokoło są przerażeni, ale okazują to poprzez wściekłość." Lee Thomson jest funkcjonariuszką Victoria Police, która od tygodni pomaga mieszkańcom płonącego stanu Wiktoria. Wraz z innymi policjantami ewakuuje ludzi z zagrożonych terenów i wspiera strażaków.

Ludzie mają silną wolę pomagania, ale czasami to na nic. Po służbie Lee działa jako wolontariuszka dla fundacji opiekujących się dzikimi zwierzętami. Zaangażowani w takie akcje muszą często wybierać między życiem podopiecznych a swoim własnym. I mimo poświęcenia przegrywają z żywiołem. Jedna z takich historii wryła się Lee w pamięć, w rozmowie wraca do niej kilkakrotnie.

Często australijskie służby nie są w stanie ewakuować z zagrożonych terenów zwierząt.
© Victoria Police

Znam parę, która prowadziła schronisko dla dzikich zwierząt. Ogień zbliżał się, ale oni nie chcieli uciec, mieli nadzieję, że je ochronią. Schronisko spłonęło doszczętnie, wszystkie zwierzęta zginęły, a para trafiła do szpitala w stanie krytycznym - opowiada Lee w rozmowie z o2.

Zobacz też: Potężne pożary w Australii

Boimy się, bo to wszystko dzieje się za wcześnie - sezon pożarowy zaczyna się u nas w lutym, więc co będzie dalej? Te pożary utrzymają się jeszcze wiele miesięcy, co do tego nikt nie ma wątpliwości - przewiduje ponuro policjantka.

"Jak na ironię lekkie opady sprawiają, że smród dymu jest jeszcze gorszy". Deszcz, który tak ucieszył całą Australię, jest bardziej symbolicznym pocieszeniem, niż realną pomocą dla trawionych ogniem regionów.

Dzięki niemu sytuacja tak naprawdę się nie polepsza, ale przynajmniej też nie pogarsza. To jakiś początek - przyznaje policjantka, która podkreśla, że najdokuczliwszy jest wszechobecny, gryzący dym.

"Widoczność jest tak fatalna, że nie masz pojęcia, czy w pobliżu są jacyś ludzie. Wciąż rośnie liczba zaginionych" relacjonuje Lee.
© Victoria Police

Myślałam, że mam infekcję ucha, jednak lekarz powiedział, że wszyscy teraz na to cierpią. To nie wirusy ani bakterie, tylko drażniące substancje unoszące się w powietrzu. Wywołują zapalenie zatok powodujące ból ucha - opowiada nam Lee.

Na zagrożonych terenach Australii policja stara się opanować chaos. Wiele pożarów jest wynikiem celowego podpalenia, a więc miejscem przestępstwa. Policjanci muszą zbadać każdy przypadek i jak najszybciej złapać podpalacza. Inni funkcjonariusze w tym czasie przeczesują teren w poszukiwaniu domów odciętych od prądu. Kiedy telefony się wyładują, mieszkańcy nie mają pojęcia, czy nie są właśnie w strefie zagrożenia.

Obraz
© Victoria Police

Walczą z całą przyrodą: po przejściu ognia "środowisko pozostaje wrogie". Nawet spalone tereny stanowią zagrożenie dla służb i uciekających mieszkańców. Korzenie drzew długo żarzą się pod ziemią, a sytuację pogarszają tzw. candling trees. Eukaliptusy i drzewa kauczukowe wydzielają łatwopalne opary. Lee wspomina moment, kiedy 50 metrów przed nią wysokie drzewo nagle zapłonęło i eksplodowało.

Nie było żadnego ostrzeżenia, żadnych widocznych płomieni. To prawie jak zbiornik z benzyną, może się zapalić i wybuchnąć od iskry na zewnątrz - wyjaśnia policjantka.

Jak Polacy mogą pomóc Australii? Osobom, które chciałyby wesprzeć Australijczyków w trudnych chwilach, Lee radzi wpłacić datek na konto Australijskiego Czerwonego Krzyża. Niestety bardzo mało pieniędzy przeznacza się na pomoc dzikiej przyrodzie. Dlatego policjantka z całego serca poleca również organizacje: Warriors for Wildlife i WIRES, które ratują i leczą zwierzęta zagrożone pożarami.

Zagraniczne wsparcie, które otrzymujemy, jest tu przyjmowane z ogromną wdzięcznością - podkreśla Lee w rozmowie z o2.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok
Śmierć znanego lekarza. Tak zginął. Prokuratura ujawnia
Śmierć znanego lekarza. Tak zginął. Prokuratura ujawnia
Trzeba zmienić mapy. Niemcy odkryli nową wyspę
Trzeba zmienić mapy. Niemcy odkryli nową wyspę