Seweryn Dracki| 

Diler gwiazd i uczestniczka "Tańca z gwiazdami". Ujawniono podsłuchy

50

Sprawa tzw. dilera gwiazd mocno zatrzęsła warszawskim środowiskiem gwiazd i celebrytów. W swojej najnowszej książce Piotr Krysiak ujawnia stenogramy z policyjnych podsłuchów m.in. znanej tancerki. W o2.pl publikujemy fragmenty książki "Diler gwiazd".

Diler gwiazd i uczestniczka "Tańca z gwiazdami". Ujawniono podsłuchy
(East News, Tomasz Radzik)

Anna G. to popularna tancerka występująca między innymi w programie "Taniec z gwiazdami", prywatnie parrtnerka i matka córki znanego aktora Piotra G. O tym, że oboje są na liście dilera gwiazd, napisał w grudniu 2017 roku "Super Express". Anna G. nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, a Piotr G. stwierdził, że to "jakaś paranoja". A jak było z tymi narkotykami?

Gotowy na lekcje tańca?

(21.01.2016, godz. 13.28, fragment podsłuchów policyjnych)

Cezary P. (tzw. "diler gwiazd): _ Halo, halo._
Anna G.: Cześć, Czaruś. Gotowy na lekcje tańca?
Cezary P.: A witam cię, Aniu. Tak, słucham.
Anna G.: Na lekcję tańca gotowy?
Cezary P.: He, he już jadę, jadę. Gdzie mam podjechać? Do ciebie?
Anna G.: Dobra, pa. Tak.
Cezary P.: _ Dobra. To już lecę._

(21.01.2016, godz. 13.47, fragment podsłuchów policyjnych)
Cezary P.: *_Aniu, mam wejść na górę?_
*
Anna G.: *_No, ja jestem. A gdzie ty jesteś?_
*
Cezary P.:
No, ja z drugiej strony jestem.
Anna G.: A, z drugiej strony. Słuchaj, to ja w takim razie wracam.
Cezary P.: No bo, bo ten, wziąłem parkomat i myślałem, że na górę trzeba wejść.
Anna G.: Do... To wchodź.
Cezary P.: No to już.
Anna G.: *_To ja wracam do domu też._
*
Cezary P.:
No dobra, pa.
Anna G.: Na razie.

30 złotych za kotleta razem z zupą

Podczas przesłuchania w prokuraturze tancerka nie przyznała się do kupowania narkotyków od dilera gwiazd. Utrzymywała, że jedynie uczyła tańczyć Cezarego P.

- Czasem mieliśmy lekcje ze dwa, trzy razy w tygodniu. Te lekcje były w różnych miejsach - u mnie, w BUW-ie [Biblioteka Uniwersytecka], w sali ZNP [Związek Nauczycielstwa Polskiego]. Te sale można wynająć ad hoc. On płacił mi sto złotych za lekcję. Taka lekcja trwa około godziny. On był dwa razy z żoną, żeby tańczyć. Żona nazywa się Iwona albo Wiki. Żona to taka blondynka, dużo złota, opalona, sympatyczna - zapewniała Anna G.

Ale jej wersji nie potwierdził nawet Cezary P., który co prawda zdradził prokuratorowi, że zna Annę G. i się z nią widywał, ale spotkania dotyczyły nauki tańca jego wnuczki. Także żona Cezarego P., Iwona, twierdzi, że lekcje były fikcją.

Z rozmów zarejestrowanych przez policję jednoznacznie wynika, że nie zawsze umawiali się na "lekcje tańca". Zwłaszcza gdy spotykali się przed szkołą, w której Anna G. uczyła tańczyć. (...)

- Wiem, że on miał sklep i barek. Dowoził mi żarcie - zupę, drugie danie, jedzenie na wynos. Nie wiem o tym, żeby on sprzedawał narkotyki. Mi on narkotyków nie sprzedawał. Jak w rozmowie mówię "trochę dla mnie, trochę dla kogoś innego", to pewnie myślę o jedzeniu - tłumaczy tancerka.

- Dlaczego pani w rozmowach, zamawiając u Cezarego P. jedzenie, nigdy nie mówi nazwy dania, tego, co chce pani zamówić? - dopytuje się prokurator Grzeczyński.

_**- Bo ja miałam zawsze to samo zamówienie -**_ przekonuje Anna G.
Ciekawe, że bar U Wiki, z którego Cezary P. miał dowozić jedzenie, jego żona otworzyła 30 marca 2016 roku. Anna G. twierdzi, że zamawiała jedzenie dwa lata. Gdzie i kiedy je zatem Cezary P. przyrządzał?

I dla Rafała jeszcze

(5.01.2016, godz, 14.11, fragment podsłuchów policyjnych)

Cezary P.: Halo, halo.
Anna G.: Cześć, Czaruś, jesteś na mieście?
Cezary P.: No jestem.
Anna G.: No bo, kurde, no i dla Rafała jeszcze.
Cezary P.: Ha, ha, dobrze, nie ma sprawy, do ciebie, kochanie. (...)

- Rafał M., to ja z nim tańczę. Jak jadę na trening, to też przywożę jedzenie, też dla niego. Rafał M. nawet nie zna Czarka. Jedzenie od Czarka zamawiam od dwóch lat. Ja płacę mu trzydzieści złotych za kotleta razem z zupą. Ja narkotyków nie zażywam. Nie jestem uzależniona - przekonuje Anna G.

Nie wiem czy tancerka przekonała prokuratora Grzeszczyńskiego kotletami, zwłaszcza że bar jego żony został otwarty zaledwie dwa tygodnie przed jego aresztowaniem. Może Cezary P. sam gotował dla Anny G. w swoim mercedesie? (...)

W akcie oskarżenia prokurator napisał, że* Cezary P. od 26 października 2015 roku do 16 kwietnia 2016 roku sprzedał Annie G. kokainę minimum 34 razy.* Ponieważ z podsłuchów nie wiadomo, ile gramów Anna G. zamawiała, prokurator przyjął najmniejszą ilość, czyli pół grama. Założył, że kupowała najtańszy towar po 150 złotych. Według tych wyliczeń tancerka zapłaciła dilerowi 5100 złotych.

Zwierzenia Anny G.

"Słuchanie własnego głosu było torturą. Nie miałam pojęcia, że mówię dwa razy to samo. A tak serio, to smutne jest, że prokuratura nie ma na mnie pomysłu i zamiast łapać przestępców, męczy mnie, chociaż nic nie zrobiłam. Wszyscy, którzy mieli zostać postawieni w stan oskarżenia, są postawieni w stan oskarżenia. Ja nie jestem. Mimo to prokurator chce znaleźć na mnie coś, co nie istnieje" - mówiła po rozprawie w wywiadze dla magazynu "Twoje Imperium".

Więcej o styku świata gwiazd i narkotyków przeczytasz w książce Piotra Krysiaka "Diler gwiazd".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić