Media: Tak Rosja zareaguje na porażkę Orbána
Władze Rosji dopuszczają możliwość przegranej partii Fidesz w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 12 kwietnia - informuje niezależny rosyjski serwis Meduza. Kreml planuje oskarżyć Unię Europejską o ingerencję w wybory na Węgrzech.
Dziennikarze powołują się na dwa anonimowe źródła związane z administracją prezydenta Rosji Władimira Putina.
Początkowo istniały nadzieje, że Orbán będzie w stanie odwrócić sytuację i wygrać z list partyjnych. Później za scenariusz pożądany uznano zwycięstwo dzięki okręgom jednomandatowym. Teraz na Kremlu dopuszcza się informację, że i to się nie wydarzy - mówią rozmówcy Meduzy.
Z sondażu Instytutu Publicus, na zlecenie węgierskiego dziennika Népszava, wynika, że TISZA ma 38 proc. poparcia, a Fidesz 29 proc. Zdecydowanie korzystniej wygląda odsetek osób mających już wybraną partię, na którą będą głosować. To 52 do 39 na korzyść ugrupowania Magyara.
Jednocześnie gazety "Financial Times" i "The Washington Post" pisały, że Rosja aktywnie próbuje pomóc partii Orbána wygrać wybory. Administracja Putina do poprawy notowań Fideszu miała wykorzystać Ilję Gambaszydze i jego Agencję Projektów Społecznych, która kształtuje wizerunek polityków. Orbána próbowano przedstawić jako mającego przyjaciół w polityce na całym świecie, a Petera Magyara z partii TISZA jako "marionetkę Unii Europejskiej".
Źródła Meduzy twierdzą, że bezpośredniego zarządzania kampanią Orbána nie ma, ale zaangażowano się w działania w mediach społecznościowych.
Porażka Fideszu, w Rosji, miałaby być publicznie przedstawiana jako efekt ingerencji Unii Europejskiej, natomiast w praktyce winą za nią obarczono by samego Viktor Orbána i jego otoczenie - jako niezdolnych do zwycięstwa nawet przy wsparciu Władimira Putina - podają źródła "Meduzy".