Strach w obozie Donalda Trumpa. Będzie porażka w wyborach?
Tymczasowe zawieszenie broni nie uciszyło obaw Partii Republikańskiej. Rosnące koszty życia i drogie paliwo stają się osią kampanii przed zbliżającymi się wyborami połówkowymi w USA. Oto zakulisowe ustalenia POLITICO.
Najważniejsze informacje
- Republikanie obawiają się, że wojna z Iranem i drogie paliwo pogrążą ich w listopadowych wyborach.
- Biały Dom wskazuje na spadek cen ropy po ogłoszeniu zawieszenia broni i podkreśla efekty polityki gospodarczej.
- Sondaże i wyniki wyborów specjalnych pokazują słabość GOP na tle Demokratów w kluczowych miejscach.
W Partii Republikańskiej rośnie niepokój, że możliwa wojna z Iranem może wpłynąć na wynik połówkowych wyborów do Kongresu USA w listopadzie. Głównym problemem są rosnące ceny paliw, które uderzają w budżety domowe Amerykanów. Według doniesień POLITICO, nawet dwutygodniowe zawieszenie broni nie poprawiło nastrojów w sztabach wyborczych.
Wojna w Iranie praktycznie przesądza o tym, że przegramy listopadowe wybory śródokresowe o Senat i Izbę Reprezentantów - powiedział rozmówca POLITICO bliski Białemu Domowi.
Politycy obawiają się, że temat drożyzny i kosztów życia dominuje kampanię i wypiera inne przekazy. Potwierdzają to także wyniki wyborów specjalnych oraz sondaże opinii publicznej, które pokazują rosnące niezadowolenie z działań administracji w sprawie cen benzyny.
34-latek miał pobić kobietę. Szokujące tłumaczenia
Za kulisami polityki mówi się wprost, że wojna z Iranem może kosztować Republikanów utratę władzy. Coraz częściej pojawiają się obawy, że przez konflikt GOP (potoczna nazwa Partii Republikańskiej) może przegrać wybory środka kadencji w USA, tracąc zarówno Senat, jak i Izbę Reprezentantów.
34-latek miał pobić kobietę. Szokujące tłumaczenia
Eksperci podkreślają, że nawet jeśli utrzyma się zawieszenie broni, to ceny ropy naftowej i innych surowców mogą jeszcze długo być wysokie. To z kolei oznacza dalszy wzrost cen paliw, co najmocniej odczuwają zwykli wyborcy. Właśnie dlatego temat kosztów życia i drożyzny staje się kluczowy w kampanii i może mieć decydujący wpływ na wynik wyborów.
Barrett Marson, strateg Partii Republikańskiej z Arizony, ocenił, że Republikanie nie zdołają nagle zmienić kursu o 180 stopni. - Czas nie działa na korzyść prezydenta, jeśli chodzi o listopadowe wybory.
Administracja Donalda Trumpa przekonuje, że sytuacja gospodarcza USA zacznie się poprawiać. Ma to związek ze stabilizacją rynku energii oraz wdrażaniem pakietu podatkowego o nazwie "One Big Beautiful Bill".
Gdy rynki energii zaczynają się stabilizować, historyczne zwroty podatkowe trafiają do skrzynek pocztowych, a reszta prorozwojowej agendy administracji Trumpa wchodzi w życie, Amerykanie mogą być pewni, że najlepsze dopiero przed nami - oświadczył rzecznik Białego Domu Kush Desai.
Sztab prezydenta zamierza wrócić do ofensywy gospodarczej. Rzeczniczka Karoline Leavitt zapowiedziała podróże Trumpa do Arizony i Nevady, podczas których ma on podkreślać korzyści dla obywateli.
Wyniki wyborów specjalnych
Niepokój wśród Republikanów rośnie także przez ostatnie wyniki wyborów w USA. W stanie Georgia kandydat Demokratów wprawdzie przegrał wybory, ale znacząco zmniejszył przewagę Republikanów. To pokazuje, że poparcie dla GOP słabnie w niektórych regionach.
Podobna sytuacja miała miejsce w Wisconsin, gdzie kandydatka wspierana przez Demokratów wygrała wybory do Sądu Najwyższego stanu, zdobywając głosy nawet w tradycyjnie republikańskich powiatach.
Dodatkowo najnowsze sondaże opinii publicznej pokazują rosnące niezadowolenie wyborców. Aż 65 proc. Amerykanów nie popiera działań Trumpa w sprawie cen paliw, a 71 proc. uważa, że wzrost kosztów życia ma związek z wojną w Iranie.
Dodatkowo dane pokazują spadek poparcia. Według analiz tylko 39 proc. wyborców pozytywnie ocenia działania Trumpa. To oznacza mniejsze szanse dla Republikanów w tzw. stanach wahających się.
Trump będzie musiał się z tym zmierzyć. Nie sądzę, żeby którykolwiek z republikanów z Georgii, znających elektorat tego stanu, chciał, by Trump się tu pojawił. Szczególnie jeśli [popularność Trumpa] będzie oscylować w górnych granicach 30 proc. Jeśli będzie w połowie 30, to będzie masakra - powiedział POLITICO jeden ze strategów z Georgii.
Niektórzy republikańscy doradcy liczą, że sytuacja jeszcze się poprawi. Wskazują na spadek cen ropy naftowej, który nastąpił po zapowiedzi rozejmu. Notowania spadły z około 113 dolarów (ok. 450 zł) za baryłkę do około 94 dolarów (ok. 380 zł), choć nadal są wyższe niż przed wybuchem wojny z Iranem.
Politycy GOP uważają, że to może pomóc obniżyć ceny paliw i poprawić nastroje wyborców. Jeden z kandydatów do Senatu podkreślił, że wciąż są duże szanse na poprawę sytuacji i odbudowę zaufania.
Zaznaczył też, że w czasie wojny ludzie czują niepokój, ale część wyborców wierzy, że prezydent podejmuje właściwe decyzje. Według niego działania mają zwiększyć bezpieczeństwo USA i ograniczyć zagrożenie ze strony państw wrogich.