Krew i sok na ulicach. 180 rannych w bitwie na pomarańcze

Na słynną bitwę we włoskim mieście Ivrea w Piemoncie przybyły 42 tys. turystów z całych Włoch i zagranicy.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/ Nicolo Campo/Pacific Press/ABACAPRESS.COM

Wśród 180 rannych 4 osoby trafiły na pogotowie, reszcie pomagano na miejscu. Wśród najczęstszych obrażeń były rozbite nosy i łuki brwiowe oraz skręcone na śliskim bruku kostki. Biorąc pod uwagę liczbę uczestników zabawy i uwieczniony na niektórych filmach styl walki, liczba kontuzjowanych wydaje się niewielka. Impreza jest rozpisana na trzy ostatnie dni karnawału i bilans całości zwykle jest dużo wyższy.

Ubrani w stroje ochronne miotacze na wozach muszą bronić się przed armią piechurów atakujących ich z każdej strony. W niedzielę przebieg zabawy obserwował szef włoskiej policji Franco Gabrielli, donosi repubblica.it. Ponoć uwag do przebiegu imprezy nie zgłaszał.

Krajobraz po bitwie zwykle jest podobny. Puste kosze po pomarańczach i szarzejąca masa owocowa pod stopami. Obcokrajowcy oraz Włosi spoza Piemontu muszą płacić za udział w tej imprezie 10 euro, o dwa więcej niż przed rokiem.

Zobacz także: W kanałach w Wenecji "wyschła" woda

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie