Zaginięcie Beaty Klimek. Prokuratura przedłużyła śledztwo
Dochodzenie w sprawie zaginięcia Beaty Klimek z Poradza (woj. zachodniopomorskie) zostaje przedłużone do listopada br - ustalił "Fakt". Istnieją spekulacje o rzekomej wizycie policji u jej męża, które Jan K. zdecydowanie odrzuca.
Śledztwo w sprawie Beaty Klimek, zaginionej ponad półtora roku temu mieszkanki Poradza w woj. zachodniopomorskim, wciąż pozostaje niezamknięte. Jak informuje "Fakt", prokuratura podjęła decyzję o przedłużeniu postępowania aż do 14 listopada tego roku. Tymczasem w mediach pojawiły się pogłoski o możliwej kolejnej interwencji policji na działce męża zaginionej, co Jan K., mąż Beaty, jednoznacznie nazywa plotkami.
Tajemnicze okoliczności zaginięcia
Zaginięcie 47-letniej Beaty Klimek miało miejsce 7 października 2024 r., gdy kobieta po odprowadzeniu dzieci na autobus miała udać się do pracy, jednak tam nie dotarła. W jej rodzinnym domu bliscy wykluczają, że mogła dobrowolnie opuścić rodzinę, co nasuwa podejrzenie przestępstwa.
Już miesiąc po zaginięciu Prokuratura Okręgowa w Szczecinie rozpoczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, które później przejęła Prokuratura Regionalna.
Atak nożem na taksówkarza. 32-latka skazana
Od tamtego czasu przesłuchano około 60 świadków, a do sprawy włączono liczne działania, takie jak przeszukania, oględziny oraz analizy biegłych. Prokuratura ujawnia, że działania będą kontynuowane, aby rozwikłać zagadkę zaginięcia.
Spekulacje i odcięcie się od śledztwa
W ostatnim czasie krążą plotki o rzekomej wizycie policji u Jana K., co on sam kategorycznie dementuje, twierdząc, że nie miał kontaktu z funkcjonariuszami ani nie zna detali śledztwa. Podkreśla, że wycofał się z życia publicznego w związku z wcześniejszymi doświadczeniami.
- Śledztwo w sprawie zaginięcia pani Beaty Klimek będzie kontynuowane. Zostało przedłużone do 14 listopada - przekazała prok. Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie w rozmowie z "Faktem"
Wsparcie ze strony rodziny
Rodzina Beaty Klimek, mimo trudności, nie ustaje w dążeniach do odkrycia prawdy. Siostrzenica Beaty zorganizowała zbiórkę funduszy na pokrycie kosztów związanych z postępowaniem prawnym i ewentualne zatrudnienie prywatnego detektywa.
W opisie zbiórki Ola Klimek przypomina okoliczności zaginięcia oraz trudną sytuację osobistą jej cioci, która podczas rozwodu pozostawała pod opieką dzieci na górnym piętrze domu, zaś jej mąż mieszkał osobno z nową partnerką. Występujący w przeszłości niepokój doprowadził Beatę do zainstalowania kamery, która zarejestrowała jej wyjście z domu o 7:05 rano, jednak wkrótce potem przestała działać.
Obecnie na koncie zbiórki zgromadzono ponad 66 tys. zł, co świadczy o wsparciu społeczności zdeterminowanej pomóc w rozwiązaniu tajemniczej sprawy zaginionej Beaty Klimek.